Forum Republiki Bialeńskiej

Pełna wersja: Lotnicza ewakuacja
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Było wcześnie rano. Korytarzem prowadzącym z Wyjścia Południowego do znajdującej się na lotnisku stacji Armina zdążała grupka ludzi, licząca kilkadziesiąt osób. W jej skład wchodzili głównie mieszkańcy sekty i faszyści, choć było też dwóch z linii zielonej. Grupce przewodziło dwóch mężczyzn, Michał i Alan.
- Jak dobrze pójdzie, za chwilę opuścimy tą skażoną dziurę - rzekł Alan.
Ludzie zamierzali udać się na lotnisko i uciec jakimś niewielkim samolotem poza strefę skażoną. Przewodnicy - Michał i Alan byli pilotami, zaś grupkę stanowili ich żyjący członkowie rodziny, przyjaciele i kilka dzieciaków.

Grupka opuściła metro na stacji Armina. Biegiem dostali się do hangaru lotniczego.
- Tym samolotem najlepiej będzie uciec - powiedział Michał do uciekinierów wskazując na turystyczną wersję samolotu "antka" (An-2) - teraz zajmiemy się z Alanem sprawdzeniem stanu technicznego, a wy załatwcie jakąś broń. Tylko szybko, macie się wyrobić w 10 minut jeżeli chcemy stąd uciec żywi.
Załatwili skromną broń. Parę granatów, karabinów, butelek z benzyną. Już po paru minutach wszyscy siedzieli w samolocie i lecieli.
- Wylądujemy gdzieś w zachodniej częsci Jahołdajewszczyzny, na którymś z opuszczonych lotnisk, poza strefą skażoną - stwierdził Alan.
Przez moment grupka spokojnie sobie leciała, wszystko przebiegało zgodnie z planem. Nagle dało się zobaczyć na horyzoncie samolot. Szybko mknął w stronę maszyny uciekinierów.
- O k***a, to chyba wojsko strzeże granic strefy skażonej! Mamy przesrane! - krzyknął jeden ze spanikowanych uciekinierów.
- O nie, nie poddamy się! - stwierdził pilot Michał - Trzymać się mocno!
Samolot gwałtownie obniżył wysokość, jednak w ich stronę juz leciała następna maszyna. Rozpoczęła ostrzał. "Antek" został trafiony. To koniec. W samolocie nie było żadnych spadochronów. Pewien mężczyzna postanowił wyskoczyć z samolotu. Tak też zrobił. Spadał przez ładnych parę minut by ostatecznie wpaść do jeziora. Na jego szczęście jezioro nie było płytkie. Umiał pływać i wyratował się. Widział, jak samolot z towarzyszami rozbił się na pobliskiej górze.

Patrząc na katastrofę antka nie zauważył biegnącego w jego kierunku żołnierza. Gdy odwrócił się i go widział, wołał o pomoc. Jednak żołnierz chwycił uciekiniera, przyłożył mu pistolet pod żuchwę i przeniósł do wozu wojskowego. W wozie dostał zastrzyk usypiający.

Gdy się obudził, zauważył, że jest przywiązany do krzesełek w stojącym wagonie metra.
- Pomocy! - krzyknął najgłośniej jak mógł.
Wtedy zauważył jak podszedł do niego jakiś mężczyzna
- Więc nasz lotniczek się już obudził...


Ciąg dalszy już wkrótce...