Forum Republiki Bialeńskiej

Pełna wersja: Wieści z zagranicy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jako człowiek, który spędził w Sarmacji kilka lat, przeczytałem te żale przesycone gorzką żółcią, z wielkim smutkiem. Cóż; jak nas p. Leszczyński nie lubi, to oczywiście trudno, przeżyjemy. Jak wypisuje głupoty, to świadczy sam o sobie. Nie wiem, może nam zazdrości? Albo, bo ja wiem, boli go ząb i musiał się wyładować?...
Jak wiadomo jestem zwolennikiem współpracy z Sarmacją, ale po przeczytaniu proklamacji p. Leszczyńskiego i debaty nad nią, ogarnęły mnie wątpliwości. Choć jako wieloletni dyplomata, MSZ RB (a przedtem przecież i MSZ KS) powiem, że trzeba się wznieść ponad to wszystko i działać dalej.
Ale wiecie, że to opinia jednej osoby?
I, że opieranie o opinię jednej osoby działań dyplomatycznych to trochę niedojrzałość?
(10.05.2016, 11:47:58)RCA link napisał(a): [ -> ]Ale wiecie, że to opinia jednej osoby?
I, że opieranie o opinię jednej osoby działań dyplomatycznych to trochę niedojrzałość?

Ja osobiście naliczyłem kilkanaście osób. Wink Dyplomatycznie to Sarmacja jest niedojrzała skoro tak delikatny temat wyciąga na sferę publiczną, gdzie oczywiste jest to, że zaraz ktoś zacznie się pluć. Takie rzeczy załatwia się z boku na wysokich szczeblach władzy, a nie pyta się o opinie ogółu obywateli, bo wiadomo jaki będzie odzew.
Ależ Pan bredzi.

Rolą opinii publicznej jest ocena tego co władze chcą robić.
Rolą opinii publicznej jest działania takie komentować.
Rolą opinii publicznej jest znać szczegóły i kontestować.

Rolą prasy jest stawiać pytania, szukać odpowiedzi, badać sprawy głębiej.

To co Pan proponuje to zwykły zamordyzm. I co wobec tego jest niedojrzałością? Nie umie Pan zrozumieć, że ludzie mogą mieć własne opinie i je wyrażać? Krytyka tego jest tą słynną bialeńską wolnością?
Nie bredzę tylko są sprawy na tyle delikatne, że lepiej je rozwiązać po cichu, a nie wszędzie ogłaszać, iż chce się unormować stosunki dyplomatyczne z wrogiem publicznym nr 1. Skoro chcecie być tacy demokratyczni i pytać każdego o zdanie, to macie tego efekty. Problemem opinii publicznej jest to, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota. Rolą dyplomaty jest to, aby być efektywnym, a nie efektownym. ,Wink

Cytat:Krytyka tego jest tą słynną bialeńską wolnością?
Ale o co chodzi? Ja jestem tylko zwykłym obywatelem Bialenii, więc dlaczego sam sobie zaprzeczasz i uogólniasz?
Nie występuję, drogi Panie, w roli dyplomaty, a reportera/dziennikarza. Henryk Leszczyński również nie jest dyplomatą, a Namiestnikiem prowincji. Proszę zatem nie mylić gwiazd ze światłami odbitymi w jeziorze.
Pax, pax! Po dyskusji w Sarmacji, a teraz po dyskusji w Bialenii widać, że sprawa jest trudna. Jedno słowo wywołuje burzę, trzy słowa trzęsienie ziemi. Mamy więc najlepszy czas dla dyplomatów, dla misji poufnych, tajnych, specjalnych... dajmy więc szanse dyplomatom!
Ale Piotrze, kto broni dyplomatom toczyć rozmowy w zaciszu, kiedy my sobie dyskutujemy? Smile
(10.05.2016, 14:19:22)Heinrich Hewret Wettin link napisał(a): [ -> ]http://trizondal.pl/www/forum/viewtopic.php?f=12&t=1459

Człowiek-widmo powrót.
Kto to taki?
Jakim cudem krytyka opinii może mieć coś wspólnego z wolnością słowa? :tjkd:
Cytat:Ale Piotrze, kto broni dyplomatom toczyć rozmowy w zaciszu, kiedy my sobie dyskutujemy?

Ja ich tylko do tego zachęcam  >Big Grin
(10.05.2016, 08:29:07)Ronon Dex link napisał(a): [ -> ]Eeee... tam... Już prawie trzy lata, a Wy się jeszcze "podniecacie" tym co bredzą o nas w Sarmacji... był czas przywyknąć. Mnie tutaj pasuje tylko znane powiedzenie: "Psy szczekają, a karawana jedzie dalej".
Ta wypowiedź, choć napisana językiem wybitnie niedyplomatycznym, jest najcelniejsza. Niektórzy Sarmaci mają swój partykularny interes w straszeniu Bialenią. I niby są chętni do rozmowy, ale pod jakimś upokarzającym warunkiem, typu "MSZ Michalski nie ma prawa wziąć udziału w rozmowach", "MSZ Swarzewski nie ma prawa wziąć udziału w rozmowach, "Będziecie musieli pisać raporty o tym co robicie na Anatolii".
Na siłę nie będziemy się ze współpracą narzucać. Bo po co? Żeby później usłyszeć, że robimy to ze strachu przed inkorporacją? Big Grin
Poza tym, były już spisywane traktaty, były już prowadzone rozmowy, niedawno było umawianie się na kolejne rozmowy. I co? To strata czasu. I tak samo, jak niektórzy mają osobisty interes w straszeniu Bialenią, tak samo inni (i to już po obu stronach) mają interes w nieustannym "naprawianiu relacji", ale nigdy ich nie naprawieniu.
Hmmm.
W rozmowach Sarmacja-Bialenia nie może być żadnych warunków; w rozmowach biorą udział upełnomocnieni przedstawiciele i druga strona nie ma nic do gadania kto - dopiero na etapie przyjmowania ambasadorów można stawiać warunki (np. nie dając agrement). Mielibyśmy my (albo oni) pisać jakieś raporty? Raporty to piszą dyplomaci do swojego MSZ albo tajni agenci do kierownictwa swojego wywiadu.
Cytat:inni (i to już po obu stronach) mają interes w nieustannym "naprawianiu relacji", ale nigdy ich nie naprawieniu.
To ciekawe. Po co niby? Ja np. mam interes w naprawieniu, a nie naprawianiu - moim zdaniem współpraca dwóch największych polskich mikronacji może być bardzo korzystna. Ponieważ obecnie stosunki są złe, kluczowe jest określenie czego chcemy - poza wymianą ambasadorów i kurtuazji.
Raporty to był warunek stawiany w styczniu zeszłego roku. ,Wink
(10.05.2016, 16:26:20)Piotr Pawel I link napisał(a): [ -> ]Ja np. mam interes w naprawieniu, a nie naprawianiu - moim zdaniem współpraca dwóch największych polskich mikronacji może być bardzo korzystna. Ponieważ obecnie stosunki są złe, kluczowe jest określenie czego chcemy - poza wymianą ambasadorów i kurtuazji.
A my coś od nich chcemy? Do czegokolwiek ich potrzebujemy?

Piotrze... Ja rozumiem, że masz dobre intencje, ale współpraca RB - KS na równych prawach, bez warunków itd. - to jest fantazja i to bynajmniej nie ze względu na podejście RB do zagadnienia. Jak dla mnie to beznadziejne.
Mój stary to fanatyk Sarmacji. Pół mieszkania zaj***ne szablami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi klingę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu ostrze w nodze.

Druga połowa mieszkania zaj***na Obserwatorem Sarmackim, Gazetą Teutońską, Pulsem Sarmatów xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie sarmackie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na forum sarmackim i kręci gównoburze z Sarmatami o najlepszego księcia itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wk***ił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu sclavińczycy jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie.

"Jak jest ciepło to co weekend zapie**ala do Grodziska. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem kaczkę na obiad a ojciec pie**oli o zaletach jedzenia tego teutońskiego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo kaczek bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując liberty, robiąc kanapki itd.

Przy jedzeniu zawsze pie**oli o sarmacji i za każdym razem temat schodzi w końcu na rząd Sarmacji, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy kraj rozwalajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Konstytucję Księstwa Sarmacji żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta działkę pod Grodziskiem. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj tam pojechał. Ubrał się w ten swój cały sarmacki strój szlachecki i siedział cały dzień w tym "lennie" tysiąc kilometrów od domu. Obiad (kaczę teutońską) też tam zjadł

Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich sarmatów to bym wziął i zapie**olił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą do Sarmacji w drodze wyjątku. Super prezent k***o.

Pojechaliśmy gdzieś wp*zdu do Gellonii, dojeżdżamy do Czarnolasu a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozwinął flagę Sarmacji i siedzimy na ulicy i patrzą się do nas jak na debili. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pie**olną flagą po głowie, że prawdziwi sarmaci słyszą bialeńską muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i Sarmaci widzą jak się nietaktownie ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na Czarnolas. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk***ysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w boczną uliczkę i się sp***ział. Wytłumaczył mi, że trzeba nie przy głównym deptaku pierdzieć bo inaczej Sarmaci słyszą i czują.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ do Sarmacji. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BARIDAS. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o sarmatach i unii z wandystanem. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie wandystan powinien być w sarmacji czy nie.

>WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE TO SĄ SK*******Y!

>k***A TADEK WANDEJCZYCY MAJĄ NAJLEPSZĄ ARMIĘ! KSZ TO PRZY SAL G***O!

>CO TY MI O UNII pie**olISZ JAK LEDWO CO POZA GRODZISKIEM BYŁEŚ. SARMACJA TO JEST KRÓLOWA V-ŚWIATA JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

No i aż się zaczeli nak***iać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

>I bardzo k***a dobrze

Tak go za ten Wandystan znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli rządzie Księstwa Sarmacji. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z Rady Ministrów KS powiedzieć. Gazety spoza sarmacji też przestał czytać bo miał ból dupy, że o narodzie sarmackim ani aferach w rządem Chojnackiego nic się nie pisze.

Ambasadorem Sarmacji w naszym kraju jest niejaki pan Włodek. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego sarmackim patriotom przez sarmacki rząd i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś spotanie dyplomatyzne gdzie występował Włode i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpie**alał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem rządu Sarmacji ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu rządu Chojnackiego i naszego ambasadora na forach sarmacich gazet. Napie**alał na niego jakieś głupoty typu, że Włodek był tajnym agentem Dreamlandu albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić ambasadzie 2000 bialenów

Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec k***ił na przekupne sądy, Chojnackiego, Włodka i w ogóle cały świat. Z jego pie**olenia wynikało, że Sarmacja jak jacyś masoni rządzi Bialenią, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na bilety lotnicze do Sarmacji i dostawał strasznego bólu dupy, ile raz on by mógł na weekend do sarmacji polecieć za te 2k kupić (dwa razy).

Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć prywatny samolocik bo niby latanie rejsowymi za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać, a i tak do Baridasu nie latają

>synek pod Almerą to się prawdziwych sarmackich szlachciców spotka! tam jest żywioł!

ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś sarmatami z pochodzenia, że kupią samolocik na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą latac do sarmacji razem.

Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi lecieć i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że pogoda za******a więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wk***ienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni są w Almerze bez niego bo przecież po równo się zrzucali na samolot i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i tankietką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zaj***ł z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim samoloci i  wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście nie zmieścia się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

Za pomocą jakichś łańcuchów co były na samolocie i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z sarmatami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego samolocik ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500 bialenów się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpie**olu bo było blisko.

Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

-Janusze krzyczą, że ma oddawać

-Jeden janusz ma rozj***ny nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od samolotu za nogę i dostał drugą nogą z kopa

-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

-We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali

-Ja smutnazaba.psd

W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali samolocik, rzucając wcześniej staremu 500 bialenów i mówiąc, że nie ma już do maszyny żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy w Grodzisku nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forum sarmacji bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

>Szczepan54

>Liczba postów: 1

>Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały sarmatofil! Chcą go oczernić bo zazdroszczą opinii patrioty!

Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze gówno wie o sarmacji xD

Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia przerobione w paincie ze znanymi sarmackimi politykami to sam sobie pisał

>Noooo gratuluję! Widać, że prawdziwy Sarmata z dziada pradziada!

a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum
Cytat:A my coś od nich chcemy? Do czegokolwiek ich potrzebujemy?
Mikronacje tak naprawdę innych mikronacji w ogóle nie potrzebują. Dyplomacja jest elementem państwowości, więc się ją wykorzystuje, mniej czy bardziej skutecznie. Ale są pewne rzeczy, które mogą być korzystne - współpraca kulturalna, naukowa, wreszcie - wspólna promocja w realu (czyli rzecz najmniej realna).

Cytat:Piotrze... Ja rozumiem, że masz dobre intencje, ale współpraca RB - KS na równych prawach, bez warunków itd. - to jest fantazja i to bynajmniej nie ze względu na podejście RB do zagadnienia. Jak dla mnie to beznadziejne.

Czemu niby? Bo oni zawsze będą przeciw? No to wtedy będzie to ich problem, nie nasz. My powinniśmy wyciągnąć rękę do porozumienia.
W porządku Piotrze wyciągaj... Ja kiedyś też próbowałem. Ale teraz to już bez żadnych warunków z ich strony... Chcą nawiązać stosunki dyplomatyczne to OK. Nie chcą, mają jakieś fochy czy warunki to... "na drzewo".
Cytat:Ale teraz to już bez żadnych warunków z ich strony...

To jest oczywista oczywistość  B)  i to w przypadku każdego potencjalnego partnera.