Forum Republiki Bialeńskiej

Pełna wersja: Wieści z zagranicy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
To aż dziwne, że nas na pal nie ponabijano.

Cytat:Sprawa jest prosta. Poprzednia wersja ustawy przewidywała, że w regulaminie stowarzyszenia zwykłego musi być zapisane nazwisko przedstawiciela (trzykrotna wizyta w Urzędzie m. st. Warszawy była niezbędna dla uściślenia zasad regulaminu...).

No cóż. Nie spotkałem się z tym, ale z doświadczenia wiem, że co urzędnik to opinia. Ja spotkałem się z komitetem założycielskim reprezentowanym przez przewodniczącego tego komitetu. Jednak interpretacja prawa może być różna nawet w urzędzie kilka kilometrów dalej Tongue

http://forum.hasseland.eu/index.php/topic,8046.0.html
Bo to nieprawda. Hewret zadał sobie wczoraj trud porównania obu wersji ustawy i nazwisko należało wskazać jedynie w zgłoszeniu, a nie w statucie, co zresztą, na chłopski rozum nawet, wydaje się rozsądniejszą i bardziej prawdopodobną opcją. Być może doszło w Ratuszu do jakiegoś nieporozumienia. Owszem, spotkałem się już z wieloma kreatywnymi urzędniczymi wykładniami przepisów, ale to już skrajny absurd.
(27.02.2018, 21:37:47)Karol Medycejski napisał(a): [ -> ]Bo to nieprawda. Hewret zadał sobie wczoraj trud porównania obu wersji ustawy i nazwisko należało wskazać jedynie w zgłoszeniu, a nie w statucie.

Mimo wszystko nie ma sensu odrzucać tego wyjaśnienia jako nieprawdziwe. Ile razy tłumaczyłeś w urzędzie, że Twoja interpretacja jest prawidłowa i wygrałeś? Big Grin
Całe szczęście w swoich sprawach nie musiałem się tak użerać. Natomiast jak zawodowo widzi się coś takiego, to nie ma zabawy i ustępstw. Odpowiednia skarga zazwyczaj prowadzi do naprostowania urzędniczych innowacji Wink
Nie czarujmy się, więcej czasu zajmie walka z aparatem niż przytaknięcie. Niemniej rozumiem, że zboczenie zawodowe może popychać w kierunku autodestruktywnych zachowań Big Grin
Nie no, to oczywiście zależy od problemu i jego rangi i skali. Jeśli można coś szybko załatwić i nie jest to skrajanie absurdalne, przynosi korzyści stronie i organowi oraz nie jest nielegalne lub sprzeczne z interesem publicznym, to można nieco przymnknąć oko na pewne "odstępstwa od litery prawa". Natomiast w takiej sprawie jak ta ze stowarzyszeniem, to powiedział bym takiej babie/chłopu, żeby się puknął w czoło i może zadał sobie trud chociaż zajrzenia do aktu prawnego. Urzędnikom upartość za wszelką cenę, kiedy ewidentnie nie mają racji, też się nie opłaca.
Dziś, niecałe pół godziny temu Carstwo Brodryjskie wspólnie ze Związkiem Winkulijskim postawiły ultimatum z żądaniami:
- zaprzestanie roszczenia sobie fragmentów terytorium Carstwa Brodryjskiego oraz Związku Winkulijskiego,
- porzucenie koncepcji "Wielkiej Kugarii".
Samo ultimatum utrzymane w niezwykle agresywnym tonie, obawiam się, że może to doprowadzić do eskalacji miast deeskalacji konfliktu!
O ile żądania Carstwa Brodryjskiego są zasadne, o tyle Związku Winkulijskiego już nie. W kartografii mikronacyjnej przyjęła się zasada "kto pierwszy, ten lepszy", a więc w tym przypadku to Winkulia rości pretensje do terytorium Chanatu Kugarskiego.
Cytat:Oczywiście, że ma szanowny Panie. Otóż o ile sobie przypominam, w czasie moich rządów Kugaria nie uznawała ani jednego państwa na Nordacie za równe sobie, właśnie po to, aby w sposób nieskrępowany prowadzić ekspansję na Wielką Kugarię, w celu jej objęcia. Oczywiście uznawaliśmy istnienie takich bytów jak Brodria, ale nie jako pełnoprawnych państw, z którymi Chanat chciałby współpracy lub stosunków. Nie wiem od kiedy to się zmieniło.

Źródło: http://kugaria.cba.pl/forum/t/grozba-woj...post-21713

Pisałem to kiedyś! Smile

https://www.youtube.com/watch?v=RWK1UTjpY5o
Dziw bierze, że coś takiego jak Kugaria czy Brodria jeszcze istnieje...
Dzikie ordy w każdym zakątku świata są jak paprochy spod tapczanu, które trzeba zamieść zanim się całkiem nabrudzi.
Kugaria ma ciekawy pomysł na siebie i mocno rozwiniętą narrację (jak i również solidnie trzyma się wytycznych fabularnych). Wewnętrznie również jest silna i stabilna.
Brakuje im tylko ogarnięcia technicznego w postaci solidnego hostingu i czytelniejszego forum/czytelniejszej listy dyskusyjnej.
No cóż... Jeśli coś z tym nie zrobią, nie znajdą minimum kompromisu (gdzie wojna w mikroświecie nosi znamiona kompromisowego rozwiązania) to grozi to sytuacją dość dobrze już znaną w polskim mikroświecie, a więc równoległy byt dwóch organizacji państwowych na tym samym terenie. Osobiście nigdy nie rozumiałem takiego podejścia. Lepiej ułożyć się przynajmniej na minimalnym poziomie, co może skutkować tylko i wyłącznie pozytywnymi skutkami dla obu stron konfliktu.
W tym rzecz, że Kugaria nie chce się układać od dłuższego czasu.
(28.02.2018, 18:42:13)Jan Lubomirski-Dostojewski napisał(a): [ -> ]W tym rzecz, że Kugaria nie chce się układać od dłuższego czasu.

Nie wierzę, że stoją na stronie stanowisku "To nasze piksele! Tup tup!". Raczej chodzi im o wywołanie draki. Uważam, że drakę należy po prostu zapewnić.
Oni chcą się kłócić i jednocześnie mieć te piksele.
No cóż. Taki naród :/
(28.02.2018, 18:42:13)Jan Lubomirski-Dostojewski napisał(a): [ -> ]W tym rzecz, że Kugaria nie chce się układać od dłuższego czasu.
Kugaria nigdy nie chciała się z nikim układać w kwestii granic. Od pierwszego dnia działania.
(28.02.2018, 20:25:45)Maciej Kamiński napisał(a): [ -> ]Kugaria nigdy nie chciała się z nikim układać w kwestii granic. Od pierwszego dnia działania
 
Boże... To ja się boje co będzie jak mi podejdą pod muratycką granicę...