W jaki sposób można przeprowadzić wojnę w mikroświecie?
#21
(20.11.2014, 11:24:02)PrezerwatywTradycja link napisał(a): W sumie było to dość ciekawe, problemem było to, że za dużą cześć "zabawy" zajmowały spory dot. faktycznych możliwości technicznych poszczególnych broni. Np. pamiętam dość absurdalną dyskusję, gdzie strona atakująca uznała, że skoro broń przeciwlotnicza z której korzytają obrońcy ma taki-a-taki zasięg, a ich samoloty mają tak-a-taki maksymalny pułap, to oni przelecą powyżej zasięgu rakiet przeciwlotniczych (chyba sformułowali to zresztą jakoś na zasadzie "100 metrów wyżej") i zbombardują obrońców z tego pułapu ("dywanowo") nie ponosząc żadnych strat. Osobom, które choć trochę znają się na technice wojskowej nie muszę chyba tłumaczyć na czym polega absurd takiego rozumowania.
Dlatego tak jak napisałem - taka narracyjna wojna, wymaga po obu stronach ludzi, którzy mają pojęcie o czym piszą, a do tego ich celem nie jest "zwycięstwo za wszelką cenę" - nawet absurdu, a właśnie ciekawa dyskusja na odpowiednim merytorycznym poziomie, ale nie ograniczona pewnymi uwarunkowaniami reala (szczególnie polityczno-geograficznymi). Trochę to przypominać będzie dysputy "alternatywne" na poważnych forach historycznych zwykle z wiedzą często ponad to co można znaleźć w popularnych publikacjach), tam gdzie moderacja jest twarda i tępi wszelkich trolli.

Tutaj też mieliśmy przykład próby takiego pseudomilitarnego "flejmu", gdzie ktoś sobie uznał, że może wlecieć w przestrzeń powietrzną chronioną systemami klasy MIM-104 Patriot i sporą ilością lotnictwa posiadającego jak najbardziej współczesne wielozadaniowe samoloty myśliwskie, za pomocą samolotów bombowych z końca lat 30-tych (Short Stirling), holujących szybowce (Airspeed Horsa) osłanianych przez myśliwce z połowy lat 40-tych (Gloster Meteor), materializując to nagle w okolicy wybrzeża (bo kogo obchodzi zasięg, paliwo i takie tak "drobiazgi") oraz osiagnąć cel, który sobie uzna za stosowny... Zresztą w sumie zupełnie nieproszony na to forum i mający zamiar po prostu zrobić oborę - bo się we własnym gronie nudzili, a nikt nie chciał z nimi dyskutować, bo nie było z kim i o czym.

Dlatego zrobienie takiej "wojny" jest niezmiernie trudne - chyba, że się znajdą ludzie o odpowiednim nastawieniu (merytoryczna dyskusja - zamiast wypisywania głupot), bo można pozostać w kręgu science-fiction, ale gdy się robi samo fiction to już traci to sens.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#22
Na tej zasadzie kiedyś "prowadziłem" starcie (bo trudno było to nazwać wojną) Surmenii z Samundą, gdzie Samunda chciała zając wyspę Simitu na płn. Orientyki, a Surmeńskie Siły Obronne postanowiły jej w tym przeszkodzić... Dla mnie to była nawet zabawa, bo choć trzeba było dzielić to co piszą Samundyjczycy przez cztery i prostować podstawowe błędy, to dało się z tego zrobić jakiśtam narracyjny konflikt.

Problemem faktycznie jest sytuacja, gdy strony walki nie przystają do siebie technologicznie albo stylem. Wandystan i jego armia mają np. bardzo mieszany styl - częściowo współczesne, częściowo historyczny, częściowo sci-fi (SBU z majorem Janem Henrykiem Godzillą na czele)...
Aczkolwiek narracyjna wojna Ludowego Słomagromu z Okoczią była nawet udana, mimo różnego stylu tych państw.

Największy problem w takich konfliktach polega na tym, że strony z jednej strony muszą się nie lubić na tyle, żeby toczyć wojnę (lub mieć jakiś powód ku temu), a z drugiej strony - wrogość nie może być na tyle duża, żeby podkopywać system walki nawet w sytuacji porażki. Dochodzimy do paradoksu, gdzie strony musiałyby podpisać traktat PRZED wojną aby ustalić rozstrzygnięcie w zależności od wyniku. A i wtedy nie ma pewności, że taki traktat będzie dotrzymany. Drugi paradoks jest związany z tzw. poziomem danego państwa. Państwo mało poważne (nanonacja itp.) raczej nie będzie stosować się do jakichkolwiek ustalonych zasad, podczas gdy państwo zbyt poważne nie będzie zainteresowane braniem udziału w takiej działalności militarnej.
{~} Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Odpowiedz
#23
Czyli: sensowną wojnę mógłby stoczyć Wandystan z Białenią, ale trudno mówić o wojnie gdy zawiązują się przyjazne stosunki między państwami  Wink a z drugiej strony wojna jako coś w rodzaju ligi futbolowej to nie znalazłaby specjalnego zainteresowania.
{~} Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Odpowiedz
#24
(20.11.2014, 13:39:41)PrezerwatywTradycja link napisał(a): ...a z drugiej strony wojna jako coś w rodzaju ligi futbolowej to nie znalazłaby specjalnego zainteresowania.
Raczej nie - sprowadziło by się to do na pewno ciekawej dyskusji, ale bardzo zamkniętego grona osób - z której w pewnym momencie "publiczność" niewiele by rozumiała, bo nieuchronnie musiałoby to doprowadzić do poziomu, na którym wiedza rodem z Wikipedii by nie wystarczała. Jednocześnie chcąc to przedstawić w taki sposób by było to dostępne i zrozumiałe - doprowadziłoby to do sytuacji gdy trzeba pisać elaboraty wyjaśniające rzeczy proste (a do tego pomiędzy "wojującymi" nie trzeba by ich wyjaśniać) - co pewnie szybko by znużyło prowadzących "wojnę".
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#25
Czy da się w jakiś sposób zaciągnąć do armii?
/-/ Wicehrabia Józef Konstanty Bagrat 
Odpowiedz
#26
Da się poprzez złożenie wniosku, który Dowództwo Sił Zbrojnych RB rozpatrzy (zada kandydatowi pewnie pytania o zainteresowania szczegółowe itd.), ale dopiero po uzyskaniu obywatelstwa.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#27
Z tym absurdem to wcale nie będzie nic trudnego - po prostu oba państwa wypowiedzą sobie wojnę (zgodnie z własnym prawem) po jakichś tajnych ustaleniach w tej sprawie. I nie trzeba się wcale nie lubić, a wręcz - to może doprowadzić do tego, że wojna będzie musiała się odbywać za zamkniętymi drzwiami, żeby publika nie przeszkadzała...
mgr net. dr pczk. Maciej Kamiński herbu Sto Osiem, Gestapo Ortograficzne, Oko Sprawiedliwości, Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej, Najbardziej Umiłowany Dyrektor Generalny Policji Krajowej, Poseł, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Wiceprezes Bialeńskiego Związku Sportowego, Honorowo obywatel Jahołdajewszczyzny, Ambasador Republiki Bialeńskiej w Księstwie Sarmacji, Trener LKS-u Tomaszew, Selekcjoner Dżamahiriji, Dyrektor Bialeńskiego Biura Graficznego, Administrator forum i strony głównej Republiki Bialeńskiej oraz fanpage'a Republiki Bialeńskiej na Facebooku, Młodszy administrator systemu e-gospodarki Republiki Bialeńskiej, Operator bialeńskiego kanału IRC, Gospodarz na Tomaszewie, Quasi-dzierżońca 283 folwarków, Zasłużony dla Stowarzyszenia, Święty Zielonego Kościoła, Według Boczka Raper, Kropidło Bialeńskiej Biurokracji, Wang IWA, Houellebecq Lahazydii, Jasny Gieroj, Przeciętny Wulkanizator, Tytan Pracy Spraw Wewnętrznych 2016, Wicemister Bialenii 2018.
Odpowiedz
#28
Dobra gra strategiczna do takich wojen - WarLight
Darmowa, przeglądarkowa, wystarczy opracować własną mapę do gry Smile
Odpowiedz
#29
(20.11.2014, 23:34:47)Ivan Kazakov link napisał(a): Dobra gra strategiczna do takich wojen - WarLight
Darmowa, przeglądarkowa, wystarczy opracować własną mapę do gry Smile
Nie ma specjalnego zastosowania jednak dla takich konfliktów, ze względu na jej zbytnią prostotę i zasady - mecze mają mały sens praktyczny, a żeby coś rozstrzygnąc trzeba by przeprowadzić np. serię meczy. wiele też zależy od wyważenia mapy... generalnie o ile WarLight to fajna rozrywka, to jednak do takich wojennych celów się nie nadaje Wink
{~} Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości