W jaki sposób można przeprowadzić wojnę w mikroświecie?
#1
W związku z próbą zrobienie tutaj zamieszania przez dwie osoby z ZSKHiW, którym się wyraźnie znudziło u siebie i mają ambicje wyjść ze swoimi absurdami na szersze wody oraz z deklaracją jednego z nich (TobiaszVonRichtoffen) na SB, że "Fajnie, chciałem na serio powalczyć" nasuwa się pytanie czy da się przeprowadzić jakoś "na serio" konflikt zbrojny pomiędzy mikronacjami?

Oczywistym jest, że odpada pisanie takich bredni jak w ZSKHiW czyli wyciągnąłem z kapelusza, dostałem się nie wiadomo jak, ale jestem z zniszczyłem X czy Y. Zresztą druga strona też może wypisywać cokolwiek i nic to nie daje... to zwyczajne trollowanie - na tej zasadzie można każdemu wejść na forum i narobić bajzlu, ale też jest proste i szybkie przeciwdziałanie w postaci wywalania takich głupot - zatem nie tędy droga.

Czy jednak można w jakiś sensownych sposób by przeprowadzić konflikt pomiędzy mikronacjami, tak aby był on w miarę fabularny, a jednocześnie trzymał się kupy i nie był wymianą coraz bardziej nonsensownych postów? Czyli nie był tłuczeniem w klawiaturę dla samego tłuczenia?

Prawdę powiedziawszy jestem z jednej strony sceptyczny (nie wiem czy ta się to "utrzymać w ryzach"), a z drugiej obserwując i czasem uczestnicząc w dyskusjach na historycznych forach, gdzie rozpatruje się "rzeczywistość alternatywną" pewne możliwości widzę. Czyli dysputa podobna do rozpatrywania alternatywnego przebiegu rzeczywistej wojny/bitwy, w której zmienia się kwestie decyzyjne w stosunku do tych realowych - często to nawet przybiera postać bardzo ciekawej i pasjonującej dyskusji, która mocno wciąga dyskutujących.

Aby to jednak przeprowadzić - to należy przyjąć pewne założenia bo w "rzeczywistości alternatywnej" odnoszącej się do reala to założenia zrobiło życie czyli historia, a w mikroświecie trzeba jest od podstaw stworzyć.

1. Siły i środki walczących oraz stan początkowy.

Tutaj podstawą musi być to w danej mikronacji wypracowano i opisano wcześniej - bo dyskusja na zasadzie "mam tysiąc czołgów i one są właśnie tutaj" (przyleciały "latającym dywanem" i co mi zrobisz?) jest bezsensu. Druga strona może wymyślić wszystko i "pojawić to" w dowolnym miejscu. Powstaje bełkot - gdzie każdy w zasadzie pisze swoje...

Czyli założenie pierwsze dotyczy posiadania i użycia tylko tego, co się wcześniej posiadało - czyli w przypadku mikronacji fikcyjnie wytworzyło i opisało na swoim forum. Początkowym stanem jest więc to co powstało w ramach działań wcześniejszych i tam gdzie to się znajduje przed rozpoczęciem dyskusji-wojny. Aby móc tego użyć to musi istnieć wcześniej, a nie być wymyślanym ad hoc i w dowolnej ilości.

2. W jaki sposób można wykonać ruch?

"Wyścig do klawiatury" jest bez sensu - bo nie chodzi o to kto ma więcej czasu na siedzenie przed komputerem.

Tutaj jedynym wyjściem wydaje się zasada stosowana w strategiach turowych czy szachach - czyli wymiana postów. Jedna strona wykonuje ruch w postaci opisania co chce zrobić za pomocą swoich sił i czeka na odpowiedź strony przeciwnej, która odnosi się do tego działania. Oczywiście obie strony uwzględniają założenia z pkt.1.

Pojawia się pytanie jakie działania można podjąć w jednym ruchu? Tutaj najlepszą wydaje się zasada, że jeden ruch to pewna ilość czasu np. kilka godzin, w których to można wykonać pewne działania wg wcześniej posiadanych możliwości. Oczywiście w przypadku "dużej strategii" może to być nawet jeden dzień... tyle, że to strasznie długie posty by musiały być, a ponadto dzień to bardzo dużo we współczesnej wojnie.

Oczywiście ruch musi uwzględniać to czym przeciwnik dysponuje - czyli np. nie można bezkarnie poruszać się lotnictwem nad terytorium przeciwka, który ma własne lotnictwo i silną obronę przeciwlotniczą, bo te nie pozostają przecież bierne. Nie można pływać po czyichś wodach bezkarnie bo druga strona ma swoją marynarkę wojenną, która na to nie pozwala itd.

3. Skutki działania.

Tutaj mamy podstawową trudność - jak ocenić skutki działań? Trudno aby to było "zniszczyłem co chciałem"... bo druga strona może się nie zgadzać i może mieć ku temu argumenty. Albo napisać też na co ma ochotę. Problemem jest arbitraż...

Nie ma takiego problemu w dyskusjach prowadzących do "rzeczywistości alternatywnych" w dysputach na realowych forach, bo tam celem jest wymiana wiedzy, a arbitrami są moderatorzy, pilnujący by dyskutanci nie poszli w stronę głupoty. Zresztą z zasady i dyskutanci tego nie chcą, a trolli wypisujących głupoty sami z zasady "punktują" - bo ci psują dyskusję.

W przypadku wirtualu o arbitraż trudno - musi więc wystąpić podobnie jak w dyskusjach "o alternatywach" wewnętrzna chęć co do zachowania pewnej powagi dyskusji i logicznych wniosków wynikających w pomysłu "przeciwnika". Czy jest to możliwe nie wiem? Parę dyskusji alternatywnych na realowych forach prowadziłem i się dało... czy tutaj to się uda - nie mam pojęcia...

Reasumując:

Przy zachowaniu tych trzech założeń może i się da przeprowadzić dyskusję wojenną oraz ciekawą i sensowną "fabułę wojenną" - ale wiele zależy od chęci do zachowania powagi dyskusji i porządku w niej, przez obie umawiające się na konflikt strony.

Zapraszam więc do dyskusji... nad możliwościami przeprowadzenia wojny w mikroświecie. Może są jakieś inne, ciekawe czy lepsze pomysły?
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#2
W Bastion Union wojny są prowadzone w jakimś systemie, mogę się dopytać jak to wygląda pewnej osoby z Micry.
[Obrazek: 2ecd9ip.jpg]
/-/ Markus Felix Spirkin von Wettin
Odpowiedz
#3
Co do punktu drugiego, nieźle wypadło to tutaj (niestety, przeczy to punktowi pierwszemu i trzeciemu): http://aguria.pun.pl/viewtopic.php?id=1136
mgr net. dr pczk. Maciej Kamiński herbu Sto Osiem, Gestapo Ortograficzne, Oko Sprawiedliwości, Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej, Najbardziej Umiłowany Dyrektor Generalny Policji Krajowej, Poseł, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Wiceprezes Bialeńskiego Związku Sportowego, Honorowo obywatel Jahołdajewszczyzny, Ambasador Republiki Bialeńskiej w Księstwie Sarmacji, Trener LKS-u Tomaszew, Selekcjoner Dżamahiriji, Dyrektor Bialeńskiego Biura Graficznego, Administrator forum i strony głównej Republiki Bialeńskiej oraz fanpage'a Republiki Bialeńskiej na Facebooku, Młodszy administrator systemu e-gospodarki Republiki Bialeńskiej, Operator bialeńskiego kanału IRC, Gospodarz na Tomaszewie, Quasi-dzierżońca 283 folwarków, Zasłużony dla Stowarzyszenia, Święty Zielonego Kościoła, Według Boczka Raper, Kropidło Bialeńskiej Biurokracji, Wang IWA, Houellebecq Lahazydii, Jasny Gieroj, Przeciętny Wulkanizator, Tytan Pracy Spraw Wewnętrznych 2016, Wicemister Bialenii 2018.
Odpowiedz
#4
Cytat:1. Siły i środki walczących oraz stan początkowy.

Tutaj podstawą musi być to w danej mikronacji wypracowano i opisano wcześniej - bo dyskusja na zasadzie "mam tysiąc czołgów i one są właśnie tutaj" (przyleciały "latającym dywanem" i co mi zrobisz?) jest bezsensu. Druga strona może wymyślić wszystko i "pojawić to" w dowolnym miejscu. Powstaje bełkot - gdzie każdy w zasadzie pisze swoje...

Czyli założenie pierwsze dotyczy posiadania i użycia tylko tego, co się wcześniej posiadało - czyli w przypadku mikronacji fikcyjnie wytworzyło i opisało na swoim forum. Początkowym stanem jest więc to co powstało w ramach działań wcześniejszych i tam gdzie to się znajduje przed rozpoczęciem dyskusji-wojny. Aby móc tego użyć to musi istnieć wcześniej, a nie być wymyślanym ad hoc i w dowolnej ilości.

6. Pułk jakim zaatakowałem, i jego sprzęt istniał wcześniej. Wszystko jest szczegółowo tu opisane http://hirshbergiaweerland.cba.pl/index....pic=2951.0 . Jedynym moim "błędem" nie było poinformowanie was o tym wcześniej.

Cytat:2. W jaki sposób można wykonać ruch?

"Wyścig do klawiatury" jest bez sensu - bo nie chodzi o to kto ma więcej czasu na siedzenie przed komputerem.

Tutaj jedynym wyjściem wydaje się zasada stosowana w strategiach turowych czy szachach - czyli wymiana postów. Jedna strona wykonuje ruch w postaci opisania co chce zrobić za pomocą swoich sił i czeka na odpowiedź strony przeciwnej, która odnosi się do tego działania. Oczywiście obie strony uwzględniają założenia z pkt.1.

Pojawia się pytanie jakie działania można podjąć w jednym ruchu? Tutaj najlepszą wydaje się zasada, że jeden ruch to pewna ilość czasu np. kilka godzin, w których to można wykonać pewne działania wg wcześniej posiadanych możliwości. Oczywiście w przypadku "dużej strategii" może to być nawet jeden dzień... tyle, że to strasznie długie posty by musiały być, a ponadto dzień to bardzo dużo we współczesnej wojnie.

Oczywiście ruch musi uwzględniać to czym przeciwnik dysponuje - czyli np. nie można bezkarnie poruszać się lotnictwem nad terytorium przeciwka, który ma własne lotnictwo i silną obronę przeciwlotniczą, bo te nie pozostają przecież bierne. Nie można pływać po czyichś wodach bezkarnie bo druga strona ma swoją marynarkę wojenną, która na to nie pozwala itd.

Opisałem swoje straty, ile ludzi i sprzętu straciłem, zbudowałem umocnienia i czekałem na pana ruch, a pan po prostu skasował temat, taka mi gra turowa. W pierwszej godzinie operacji straciłem prawie 300 ludzi na tylko 1000.

Cytat:3. Skutki działania.

Tutaj mamy podstawową trudność - jak ocenić skutki działań? Trudno aby to było "zniszczyłem co chciałem"... bo druga strona może się nie zgadzać i może mieć ku temu argumenty. Albo napisać też na co ma ochotę. Problemem jest arbitraż...

Nie ma takiego problemu w dyskusjach prowadzących do "rzeczywistości alternatywnych" w dysputach na realowych forach, bo tam celem jest wymiana wiedzy, a arbitrami są moderatorzy, pilnujący by dyskutanci nie poszli w stronę głupoty. Zresztą z zasady i dyskutanci tego nie chcą, a trolli wypisujących głupoty sami z zasady "punktują" - bo ci psują dyskusję.

W przypadku wirtualu o arbitraż trudno - musi więc wystąpić podobnie jak w dyskusjach "o alternatywach" wewnętrzna chęć co do zachowania pewnej powagi dyskusji i logicznych wniosków wynikających w pomysłu "przeciwnika". Czy jest to możliwe nie wiem? Parę dyskusji alternatywnych na realowych forach prowadziłem i się dało... czy tutaj to się uda - nie mam pojęcia...

Wczoraj było za wcześnie na skutki, ale widać po waszym uprzedzeniu do nas i tak nie dalibyście nam czasu na opisanie ich.
[Obrazek: RYOjyN.png]
Odpowiedz
#5
W broni strzeleckiej to muzeum. Mosin i pepesza vs. kbk automatyczny czy DP vs. ukm - w typowej strategi turowej stosunek siły ognia byłby zapewne jak 3-4 do 9. Rozumiem, że pułk odżywia się z "żelaznych racji", amunicji tyle co w ładownicach, a łączność zapewniają bialeński gsm  sms-ami? Big Grin Jakby nie patrzeć to i tak masakra.
Chemiczny Ali. Pułkownik.
Odpowiedz
#6
(21.09.2014, 13:00:54)Michael Redwitz link napisał(a): W broni strzeleckiej to muzeum. Mosin i pepesza vs. kbk automatyczny czy DP vs. ukm - w typowej strategi turowej stosunek siły ognia byłby zapewne jak 3-4 do 9. Rozumiem, że pułk odżywia się z "żelaznych racji", amunicji tyle co w ładownicach, a łączność zapewniają bialeński gsm  sms-ami? Big Grin Jakby nie patrzeć to i tak masakra.

Na miejscu mieliśmy zamiar kraść pożyczać jedzenie od miejscowych ludzi, tak to jemy wszystko co popadnie, chyba nie słyszał pan o Irkuńskich wikingach Wink
[Obrazek: RYOjyN.png]
Odpowiedz
#7
(21.09.2014, 12:45:28)TobiaszVonRichtoffen link napisał(a): Jedynym moim "błędem" nie było poinformowanie was o tym wcześniej.
To błąd z zakresu podstawowych. Trudno przewidywać co siedzi w czyimś umyśle lub co i gdzie jest opisane w przepastnych czeluściach Internetu. Błędów było więcej...

Po pierwsze kwestia dotarcia - nie można sobie wysadzić desantu w dowolnym miejscu, a działania rozpoczynać "w morzu" - trzeba najpierw się na miejsce jakoś dostać. Przecież nie nastąpiła teleportacja?

Po drugie - przeciwdziałanie i jego sposób to decyzja broniącego się, a nie atakującego. Ruch może polegać na wskazaniu intencji i sposobu działania atakującego, następnie druga strona opisuje przeciwdziałanie i dopiero można dokonać oceny skutków i strat obu stron. Na zasadzie rzeczowej analizy, a nie chciejstwa.

Przy takim zadziałaniu jak to miało miejsce - to Twoje siły znalazły się tam gdzie Ty chciałeś i z takim efektem jaki chciałeś... to absurd. W jaki sposób można dokonać desantu za pomocą samolotów typu Stirling w miejscu gdzie znajduje się silna obrona przeciwlotnicza w postaci rakiet OPL klasy Patriot (u nas MSSA-2) oraz lotnictwa myśliwskiego z samolotami odpowiadającymi realowym F-16 i F-20 (u nas F-2 i F-1), te Striligni z Horsami (szybowce desantowe na twoich ilustracjach) to "spuściły by" nawet patrolowe AP-3 (odpowiednik realowego AT-6 Texan II) - już spuszczę zasłonę milczenia na zasięg Meteorów. To co zrobiłeś to była zwykłe zatrollowanie na zasadach może i przyjętych w ZSKHiW, ale tutaj jakoś nie do przyjęcia. O czym wiedziałeś wcześniej.

Chcesz toczyć zmagania? To OK możemy spróbować... ale musi to mieć "ręce i nogi". Opisz siły i środki (powiedzmy, że ten link wystarcza, nasze są opisane szczegółowo - zapoznaj się) oraz jakie masz intencje czyli co usiłujesz zrobić. Potem nastąpi odpowiedź. I wtedy przeanalizujemy wspólnie jakie były skutki ruchów... potem można przejść do kolejnego.

Popełniłeś podstawowy błąd - nie uzgodniłeś najpierw zasad - to skutek był taki, że potraktowałem to jak robienie celowego bajzlu tutaj. Po omówieniu i przyjęciu zasad - jak najbardziej możemy się militarnie pospierać.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#8
(21.09.2014, 13:03:11)TobiaszVonRichtoffen link napisał(a): Na miejscu mieliśmy zamiar kraść pożyczać jedzenie od miejscowych ludzi, tak to jemy wszystko co popadnie, chyba nie słyszał pan o Irkuńskich wikingach Wink

Obawiam się, że grabież ludności cywilnej nie wykarmi PUŁKU. Potrzeby są dosyć spore. Wink A gdzie paliwo i amunicja? Zresztą sam goły pułk, nawet  pow-desant sam niewiele zdziała. Ile się utrzyma na pozycji vs. dywizja zmech. + lotnictwo? 6-12h?
Chemiczny Ali. Pułkownik.
Odpowiedz
#9
(21.09.2014, 13:12:48)Michael Redwitz link napisał(a): [quote author=TobiaszVonRichtoffen link=topic=1675.msg16526#msg16526 date=1411297391]

Na miejscu mieliśmy zamiar kraść pożyczać jedzenie od miejscowych ludzi, tak to jemy wszystko co popadnie, chyba nie słyszał pan o Irkuńskich wikingach Wink

Obawiam się, że grabież ludności cywilnej nie wykarmi PUŁKU. Potrzeby są dosyć spore. Wink A gdzie paliwo i amunicja? Zresztą sam goły pułk, nawet  pow-desant sam niewiele zdziała. Ile się utrzyma na pozycji vs. dywizja zmech. + lotnictwo? 6-12h?
[/quote]

Pułk był podzielony na dwa bataliony, jeden poleciał w kierunku zapory i elektrowni, drugi na drogę nr. 16. To MIAŁA być misja samobójcza. Naszym celem było zatrzymanie wsparcia Bialeńczyków jak najdłużej.
[Obrazek: RYOjyN.png]
Odpowiedz
#10
(21.09.2014, 13:00:54)Michael Redwitz link napisał(a): W broni strzeleckiej to muzeum. Mosin i pepesza vs. kbk automatyczny czy DP vs. ukm - w typowej strategi turowej stosunek siły ognia byłby zapewne jak 3-4 do 9.
Ech tam broń strzelecka w stylu Mosin, PPSz i DP to jeszcze jakoś ujdzie... w tłoku - ale PTRS kontra Leopard-2A5 (u nas to T-2B) to dopiero jest pomysł.

(21.09.2014, 13:12:48)Michael Redwitz link napisał(a): Zresztą sam goły pułk, nawet  pow-desant sam niewiele zdziała. Ile się utrzyma na pozycji vs. dywizja zmech. + lotnictwo? 6-12h?
Pułk powiedzmy na poziomie DWS jak widać - kontra nowoczesna kilkunastotysięczna dywizja zmechanizowana wsparta nowoczesnym lotnictwem - tylko do chwili ataku sił przeciwnika... potem to już raczej w minutach liczyć opór. Czym ugryzą maszynę klasy F-16 czy A-10 - z DSzK'a? A Leopardy-2 to może z PTRS-a lub 76mm ZiS-3...  >Big Grin

Po prostu ich zbombardują, ostrzelają i rozjadą.

(21.09.2014, 13:19:34)TobiaszVonRichtoffen link napisał(a): ...jeden poleciał w kierunku zapory i elektrowni, drugi na drogę nr. 16..
Sęk w tym, że nie miał prawa dolecieć - ze względu na brak punktu startu w zasięgu, jak i na przeciwdziałania lotnictwa i obrony plot. Doleciał bo tak chciałeś... nie uwzględniając realiów RB, zresztą i geografii również. Po prostu absurd.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#11
Cytat: PTRS kontra Leopard-2A5
Nie śmiej się z nich. ;D Separatyści na Ukrainie używają PTRS w warunkach bojowych.
[Obrazek: 2ecd9ip.jpg]
/-/ Markus Felix Spirkin von Wettin
Odpowiedz
#12
(21.09.2014, 13:19:34)TobiaszVonRichtoffen link napisał(a): To MIAŁA być misja samobójcza.

No to super - 100% powodzenia.


@Razor

PTRS vs. Leopard? Z zamontowanym celownikiem optycznym można z tego zrobić "wkbw przeciwsprzętowy" - rozwalisz optoelektronikę w czołgu i Leon ślepy i głuchy. [Obrazek: laie_67.gif]

Cytat:Separatyści na Ukrainie używają PTRS w warunkach bojowych.

Używają też pepesz i pepesów, SKS-ów - tylko co z tego? Jaka jest długość życia obsługi PTRS w warunkach gdy na przeciw siebie stają dwie współczesne armie?
Chemiczny Ali. Pułkownik.
Odpowiedz
#13
(21.09.2014, 13:25:56)Kubiłaj Ugedej Jahołdaj link napisał(a):
Cytat: PTRS kontra Leopard-2A5
Nie śmiej się z nich. ;D Separatyści na Ukrainie używają PTRS w warunkach bojowych.
Owszem - przeciwko BTR-70 i BMP-1 z pancerzami o grubości 7-10mm, to i mają sukcesy. Przeciwko pojazdom nowoczesnym bez szans, możesz farbę porysować w takim Leo-2A5 (u nas T-2B).

Nawet KTO używane w SZ RB (CVW-5-IFV to realowy Rosomak w najnowszej wersji) mają pancerz kilkanaście procent wyższy niż przewiduje STANAG 4569 czyli wymagającego 90% odporności na ostrzał z 14,5mmx114 z 200m i to przy użyciu KPWT (ogień ciągły, trafienia wielokrotne), a nie pojedynczym ogniem z PTRS. Nawet z boku go nie ugryziesz... czołowego to w ogóle bez żadnych szans.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#14
A do toczenia wojen w mikroświecie nie lepiej wykorzystać jakąś grę strategiczną?
~Sukces IRC #bialenia (serwer: irc.mizure.net port: 6667)
Odpowiedz
#15
(26.10.2014, 20:57:32)Brzetyslav link napisał(a): A do toczenia wojen w mikroświecie nie lepiej wykorzystać jakąś grę strategiczną?
Żeby była sensowna, to sami musielibyśmy ją stworzyć.
mgr net. dr pczk. Maciej Kamiński herbu Sto Osiem, Gestapo Ortograficzne, Oko Sprawiedliwości, Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej, Najbardziej Umiłowany Dyrektor Generalny Policji Krajowej, Poseł, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Wiceprezes Bialeńskiego Związku Sportowego, Honorowo obywatel Jahołdajewszczyzny, Ambasador Republiki Bialeńskiej w Księstwie Sarmacji, Trener LKS-u Tomaszew, Selekcjoner Dżamahiriji, Dyrektor Bialeńskiego Biura Graficznego, Administrator forum i strony głównej Republiki Bialeńskiej oraz fanpage'a Republiki Bialeńskiej na Facebooku, Młodszy administrator systemu e-gospodarki Republiki Bialeńskiej, Operator bialeńskiego kanału IRC, Gospodarz na Tomaszewie, Quasi-dzierżońca 283 folwarków, Zasłużony dla Stowarzyszenia, Święty Zielonego Kościoła, Według Boczka Raper, Kropidło Bialeńskiej Biurokracji, Wang IWA, Houellebecq Lahazydii, Jasny Gieroj, Przeciętny Wulkanizator, Tytan Pracy Spraw Wewnętrznych 2016, Wicemister Bialenii 2018.
Odpowiedz
#16
(26.10.2014, 21:02:21)Maciej Kamiński link napisał(a): [quote author=Brzetyslav link=topic=1675.msg17922#msg17922 date=1414349852]
A do toczenia wojen w mikroświecie nie lepiej wykorzystać jakąś grę strategiczną?
Żeby była sensowna, to sami musielibyśmy ją stworzyć.
[/quote]
A nawet jakbyśmy znaleźli taką co pasuje i jest sensowna to jeszcze byłby warunek, że wszyscy uczestnicy zmagań musieliby taką samą grę sobie kupić.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#17
Można wykorzystać darmowe gry na wolnej licencji takie jak np. freeciv. Można  stworzyć i wgrać odpowiednią mapkę wzorowaną na Pollinie lub wybranym jego fragmencie.
~Sukces IRC #bialenia (serwer: irc.mizure.net port: 6667)
Odpowiedz
#18
Swego czasu myślałem o zmodowaniu HOI 3, ale na dłuższą metę nie każdemu może się to podobać.
(–) Kristian Arped
Odpowiedz
#19
Problem w tym, że jakość "darmówek" jest delikatnie mówiąc "taka sobie"... osobiście lubię czasem pograć, ale jestem wymagający co do gier - muszą mieć odpowiedni poziom jak np. ArmA czy seria Lock On...DSC w sumie niezłe są gdy z serii TW, ale to nie te czasy.
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz
#20
Na Micrze funkcjonuje "system" walki narracyjnej, całkiem nieźle dopracowany. Miałem styczność z uwagi na branie udziału w tzw. konflikcie o Montauk (wyspa na Micrze będąca częścią Interlandu, który był częścią Winktown), kierowałem wtedy ekspedycyjnym korpusem surmeńskim.

Sama idea była dość przemyślana. Była odpowiednia ilość punktów, przydzielana na każdego "aktywnego" żołnierza i oczywiście cennik, na podstawie którego tworzono taką czy inną jednostkę. Aktywnym żołnierzem była osoba, która wypowiedziała się co najmniej raz dziennie na forum konfliktu (przy czym chyba przez jeden czy dwa dni nieaktywności te jednostki jeszcze istniały i wykonywały dotychczasowe rozkazy, a następnie "szły w rozsypkę"). Był chyba jakiś czasowy limit na działanie, tj. był czas na reakcję na opisane przez kogoś działania. Ewentualne spory co do rozstrzygnięć poszczególnych "potyczek" były ustalane przez swoistych "mistrzów gry".

W sumie było to dość ciekawe, problemem było to, że za dużą cześć "zabawy" zajmowały spory dot. faktycznych możliwości technicznych poszczególnych broni. Np. pamiętam dość absurdalną dyskusję, gdzie strona atakująca uznała, że skoro broń przeciwlotnicza z której korzytają obrońcy ma taki-a-taki zasięg, a ich samoloty mają tak-a-taki maksymalny pułap, to oni przelecą powyżej zasięgu rakiet przeciwlotniczych (chyba sformułowali to zresztą jakoś na zasadzie "100 metrów wyżej") i zbombardują obrońców z tego pułapu ("dywanowo") nie ponosząc żadnych strat. Osobom, które choć trochę znają się na technice wojskowej nie muszę chyba tłumaczyć na czym polega absurd takiego rozumowania.

Ale wspominam to całkiem nieźle, choć w końcu cała wojna była przegrana - bo wszyscy się znudzili i obrońcy zrezygnowali, choć de facto cały konflikt objął tylko kilka potyczek powietrznych i morskich, nie było faktycznego desantu na wyspę. Potem był pomysł aby zorganizować jakieś próbne manewry i wyćwiczyć działanie w tym systemie, żeby przeprowadzić kontratak - ale spełzło to na niczym.
{~} Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości