U brzegów dzikiej Krainy
#1
Po pięciu dniach dryfowania na lichej, drewnianej tratwie ujrzałem na horyzoncie zamglony i niewyraźny obraz lądu. Linia brzegowa była dość silnie rozwinięta. Liczne zatoki i skaliste fiordy sprawiały, że przypominała ona bajkowy labirynt. Za niezbyt szeroką strefą przybrzeżnych skał rozciągała się piaszczysta plaża, a po niej rysowała się zielona linia drzew. Przybrzeżne prądy morskie zaczęły powoli spychać mnie w stronę tego nowego lądu. Jednak nie do końca nowego. Przede mną dość pobieżnie został on zbadany przez Bialeńską Misję Kartograficzną. Gdy skały stawały się coraz bliższe z wody wyłoniły się ostre jak brzytwa głazy, o które rozbijały się z hukiem wściekłe fale. Moja twarz natychmiast skamieniała ze strachu na myśl, że tratwa ze mną na pokładzie mogłaby się o nie rozbić. Jednak Wanda sprawił, iż było mi dane bezpiecznie dopłynąć do brzegu. W chwili, kiedy po raz pierwszy stanąłem na suchym lądzie poczułem najpierw gorący piach, trzeszczący pod moimi wysuszonymi od słonej wody bosymi stopami. Gdy pokonałem resztę plaży zobaczyłem gruby, gładki, ogołocony z liści i gałęzi pień dębu wciśnięty pomiędzy dwa wielkie i okrągłe kamienie. Rzucał on niezwykły cień w kształcie [...]. Natychmiast pomyślałem, że to musi być znak. To znak od towarzysza Wandy który praktycznie wprost mówi, że to ta ziemia, ta ziemia na której stoję stanie się kolebką, punktem zapalnym socjalistycznej rewolucji, która w niedługim czasie ogarnie całą Anatolię, „dzisiaj Bialenia, a jutro cały świat” - jak to śpiewają dzieci z młodzieżówki nielegalnej i konspiracyjnej Socjalistycznej Partii Bialenii. Gdy schroniłem się w cieniu tego drzewa otworzyłem mój plecak, a nie miałem w nim za wiele. Jedynie parę sucharów, butelkę wody, a także podręczny zbiór Pism Świeckich oraz opakowanie wandejskich prezerwatyw „Jaś i Małgosia”, które, jak już doświadczenia wiem, mogą przydać się zawsze i wszędzie. Z bocznej kieszeni wyciągnąłem płachtę czerwonego materiału i zatknąłem ją na wbitym w ziemię patyku. Tutaj rozpoczęła się ta niezwykła przygoda. Tutaj, w cieniu tego niezwykłego drzewa, na plaży, u wrót tej dzikiej krainy powstał mój mały, socjalistyczny raj.

[Obrazek: 34088_dania_bornholm_teglkas.jpg]


Bandycki cenzor tędy przechodził.
~Sukces IRC #bialenia (serwer: irc.mizure.net port: 6667)
Odpowiedz
#2
Jak uważacie koledzy, jeśli ktoś wybuduje sobie sam, własnymi rękami chatkę, to potrzeba mu firmy budowlanej?



BTW Soc. i Kom. Partia Bialenii nie są zakazne. Mieliśmy kiedyś w historii nawet soc. rep. Bialenii i wizytę Wandy u nas.
/-/ Konstanty Jerzy wielki kniaź Michalski
Immanuel Kartografii Tamostosowanej
Rednacz Gazety Bialeńskiej
Odpowiedz
#3
(26.10.2014, 19:34:49)Konstanty Jerzy Michalski link napisał(a): BTW Soc. i Kom. Partia Bialenii nie są zakazne. Mieliśmy kiedyś w historii nawet soc. rep. Bialenii i wizytę Wandy u nas.

Wiem, że nie są zakazane, ale zmieniłem to na potrzeby opowiadania.  Wink
~Sukces IRC #bialenia (serwer: irc.mizure.net port: 6667)
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości