Odp: Na tropie ...
#1
No to do Pałacu - powiedział Król Hasselandu. Dziarsko obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku wyjścia. Kiedy nastąpił na pierwszy kafelek, ten zapadł się. Przez chwilę nic się nie działo, ale nagle z sufitu wyjechała kręcąca się kula dyskotekowa. Kolumny sali zaczęły świecić się w różnych kolorach. Ściany zamigotały. W pomieszczeniu rozbrzmiała muzyka disco - "Jo ma cha, jo ma so", dało się słyszeć. Irmina porwała Eddarda do tańca. Zaczęli się kręcić, wirować, podskakiwać. Było to wspaniałe uczucie. "Trwaj chwilo, trwaj!" - krzyczał Ned, patrząc na Irminę. Ta zaczęła mu się dziwne przyglądać i...szczekać. Zdziwiony Król chciał się zatrzymać, ale nie potrafił - coś trzymało go w ciągłym tańcu. Eddard nie wiedział, co robić, był oszołomiony. Dodatkowo zaczynało mu się kręcić w głowie od tych ciągłych obrotów. Poczuł, że go mdli. Irmina szczekała coraz głośniej, hałas był nie do zniesienia. Wszystko to zlało się w jedną wielką masę dźwięków i kolorów, która została rozproszona przez okropny ból w okolicach gardła. To Irmina rzuciła się na Neda. Rozgryzła mu krtań, zaczęła szarpać jego gardło. Król Hasselandu poczuł słabość w nogach i upadł. Wszędzie czuł krew, nie mógł się ruszać. Po chwili wszystko zgasło...

Eddard otworzył oczy i poderwał się gwałtownie. Był cały spocony. Zobaczył, że znajduje się w ciemnym pokoju. Przed łóżkiem, na którym się znajdował, umieszczony był czarny fotel. Przedmiot był jednak odwrócony tak, że nie było widać, kto w nim siedział. Ktoś w nim jednak na pewno siedział, bo fotel lekko się poruszał. Król obmacał swoją szyję, poczuł, że wszystko z nią w porządku. Podniósł się z łóżka i zbliżył się do tajemniczego fotela. Przepraszam? - odezwał się Ned - Czy jest tu kto?

- Jest, oczywiście, że jest - dało się słyszeć znajomy głos - Jest to osoba, która jest wszystkiemu winna.

Eddard podszedł powoli do fotela, wyciągnął rękę, aby go obrócić. Przedmiot gwałtownie przekręcił się w stronę Króla. Siedział w nim POUL MORTHENSEN. Ned pisnął, jak mała dziewczynka i rzucił się do ucieczki. Poul schwytał go jednak i powiedział - Teraz mi nie uciekniesz. Pamiętaj - Poul Morthensen is love. Poul Morthensen is life.

Eddard ponownie otworzył oczy. Usłyszał krzyki - jeden kobiecy drugi basowy - męski. Znam te głosy. Eddard sięgnął po latarkę i zaświecił w stronę kolumny. Irmina klęczała przy niej wrzeszcząc i piszcząc wniebogłosy. Jednak przed nią nie było niczego. Po drugiej stronie strażnik królewski (żył) toczył zaciekły bój z... powietrzem, głośno przy tym krzycząc. Eddard pociągnął mocno nosem - znowu poczuł ten dziwny, słodkawy zapach. Mężczyzna podszedł do szerokiej kolumny. Ostawała od niej jakby uchylona klapka, z której wydobywał się tajemniczy zielonkawy gaz. Ned zatrzasnął ją. Podobnie zrobił przy pozostałych kolumnach. Naliczył ich 12. Za kraty nie mógł się przedostać - były zamknięte.

Po chwili Irmina i strażnik przestali robić swoje, przetarli oczy. Pierwsza odezwała się kobieta - Co to było!? - krzyknęła - boję się! Uciekajmy stąd! - dodała. - Wasza Królewska Mość, tu jest zbyt niebezpiecznie - wychodzimy! - powiedział równie przerażony gwardzista. - Spokojnie, to tylko halucynacje. - powiedział Eddard. - Ale dobra. Na dziś starczy. Wrócimy tu później ze strażnikami i całym sprzętem. I tak już wiele się dowiedziałem. - podsumował. - No to do Pałacu.
(-) Iwan Iwanowicz I Pietrow
Car Brodrii
Prezes Policji Krajowej

[Obrazek: iwamini.png?w=960]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości