Wspomnień czar... Dawny wywiad z A.Dostojewską.
#1
łos zza grobu, czyli słów kilka dawnej pani prezydent
[Obrazek: 8b1c632cb19a281ad0281c201e202776?s=24&d=identicon&r=g] AlbertoCarlos
2 lata ago
Leskova Hora, dawne Święte Carstwo Szelenyi, tylko odpadająca złota dachówka pięknego Pałacu Vitanovskiego, przypomina o dawnej świetności tego państwa. Obok zbombardowanych budynków przebiega mały, biały kot, kierując się  w stronę dawnej Biblioteki Stutthofów. Zza zawalonej gruzami bramy wychodzi piękna niewiasta w sile wieku – moja rozmówczyni. Zbliżając się do niej, z obrzydzeniem odwracam głowę na widok kilku zmasakrowanych ciał, leżących na równoległej ulicy. Siadamy przy dawnej kawiarence, gdzie cudem zachował się stolik i dwa krzesła. Całuję rękę na powitanie i podtrzymując sutannę siadam na rozpadającym się krześle, po chwili wyciągam z teczki butelkę burgunda i dwa kieliszeczki. Moja rozmówczyni – Aleksandra Izabella Dostojewska z uśmiechem bierze jeden z nich, po czym napełniam oba i zaczynamy rozmowę. 
[Obrazek: Cristina1-OK.jpg]
Adaś: W Republice Bialeńskiej wiedzieliśmy o pani dwóch tożsamościach, mam na myśli oczywiście kwestię Jej Carskiej Wysokości Rity Szeleńskiej. Jakie były pani początki w mikroświecie, czy żona kontrowersyjnego Spourburga to pierwsza postać, wykreowana przez panią?
Aleksandra: W Republice Bialeńskiej występowałam jedynie pod nazwiskiem Dostojewska, co nie zmienia faktu, że w mikroświecie zaczynałam z tożsamością Rity Spourburg-Szeleńskiej. Była to pierwsza postać wykreowana połowicznie przeze mnie. Co do samych początków…. zaczynałam jako, mówiąc niezbyt wykwintnie ”najemnik”. Zostałam namówiona do współpracy i mi się spodobało. Moją podróż po świecie mikronacji, rozpoczęłam, jako Rita, od Santanii i Burgii, potem w Carstwie Szelenyi, następnie zaś trafiłam do Aryunu i wreszcie do Federacji Brodryjskiej, gdzie Rita zmarła a narodziła się Aleksandra.
Adaś: Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że od śmierci Rity do narodzin Aleksandry minęło trochę czasu, czyż nie? I jeszcze jedno – może nieco osobiste pytanie – skoro znała pani sytuację w Brodrii, to czy celowo nazwała pani się Dostojewską?
Aleksandra: Tak, minęło dosyć sporo czasu, dokładnie jednak nie potrafię go określić. Nazwiska tego nie przyjęłam specjalnie, nawet nie pamiętam, czym się wtedy kierowałam… Na pewno nie inspiracją Fiodorem Dostojewskim (brodryjskim), raczej po prostu spodobało mi się, a byłam wówczas zafascynowana twórczością Fiodora Dostojewskiego – pisarza.
Adaś: Ech, a już miałem nadzieję, że to z uwielbienia dla mojej osoby (śmiech). Jak wspomina pani tamte czasy – bytności w Brodrii, jeszcze sprzed ery schyłkowej Federacji?
Aleksandra: Jak w piosence: to były piękne dni! Byłam szczęśliwa, miałam wspaniałego męża, robiłam karierę, było czym się zająć. Z perspektywy czasu tamten okres wydaje się być idyllą. Cieszyłam się z każdego sukcesu, zdobywając kolejne stanowiska… W Federacji Brodryjskiej można było mieć poczucie spełnienia i możliwości rozwijania się. Każdy był zaangażowany w swoją pracę, a nade wszystko był to czas spokoju, świętego spokoju, bez sporów. Kochałam i byłam kochana ( figlarny uśmiech ) . Miałam zaufanych współpracowników. Ale cóż, tych lat nie odda nikt i nic.
Adaś: Ale tę idyllę przerwały wydarzenia natury politycznej. Brodria się rozpadał, a pani została wierna rządowi na emigracji, a następnie Carstwu. Czy już wtedy, będąc Carycą marzyła pani o koronie? (z podejrzliwym uśmieszkiem )
Aleksandra: Och, kalkulacja strat i zysków była zawsze obecna (śmiech). Miałam naturalną skłonność dążenia do wysokich godności (z błyskiem w oku). Zadawalałam się jednak godnością żony Cara. Władzę zaś przejęłam w okresie trudnym, gdy Car, można powiedzieć, zdezerterował. Nie spełniałam wtedy marzeń, a jedynie warunki konieczne do dalszego funkcjonowania państwa. Spekulantką jednak, mówiąc szczerze, nie byłam.
Adaś: Jednak koronę z bólem pani synowi oddałaś, a i nie obeszło się bez zarzutów o nagonkę na panią, a nawet akcję terrorystyczną skierowaną przeciwko monarchini.
Aleksandra: Byłam wtedy pod silnym wpływem emocji. Powrócił mój mąż – Car, z wielkimi pretensjami, a przecież działałam w dobrej wierze… Sam powrót Cara był dla mnie podejrzliwy, o czym teraz mówić nie chcę, ale chodziło o spór wewnętrzny w rodzie von Vincis. Nagle zarzucono mi bandyctwo polityczne, co było dla mnie przykre. Tym bardziej, że niedługo przed tym odniosłam ogromny sukces… czy dzisiaj pamięta ktoś, że to ja zakończyłam działalność emigracyjną, przywracając Carstwu na trudnej drodze dyplomacji, wpierw większą połowę ojczystej ziemi (głównie Czuwację i Ostię), a potem całe brodryjskie terytorium? Wydawało mi się, że dzięki temu mam władzę charyzmatyczną. W wyniku mojej pracy Związek Brodryjski na czele z panem Sabatowskim, zrzekł się jakiejkolwiek pretensji do ziem Carstwa… Tak więc, gdy pierwszy Car, był władcą bytu emigracyjnym, ja byłam władczynią państwa w pełnym jego brzmieniu. Takie też państwo przekazałam Synowi, któremu zawsze ufałam… Zrobiłam to by zażegnać spory i zyskać spokój, poza tym wygrałam wtedy wybory prezydenckie w Bialenii, a stało to w sprzeczności z pełnieniem funkcji państwowych w innym kraju.
Adaś: Mówiła pani o wysiłku dyplomatycznym. Jaki były kulisy zdobywania władzy nad całym terytorium Brodrii?
Aleksandra: Praca polegała wpierw na nawiązaniu jakiegokolwiek kontaktu ze Związkiem Brodryjskim, który nie byłby obarczony pustymi frazesami, by móc dojść do porozumienia. Prezydentem Związku był wówczas, już wspominany Kazimierz Sabatowski, człowiek, który w przeciwieństwie do reszty ”związkowców” mówił z sensem, był skłonny do rozmów, ale niebywale podejrzliwy. Na początku w ogóle nie było mowy o jakichkolwiek ustępstwach. Jednak po długich, bardzo długich rozmowach udało mi się nakłonić Sabatowskiego do odstąpienia Carstwu Czuwacji i Ostii, co nie spotkało się w dużej mierze z aprobatą obywateli Związku. Pamiętam, że wielkie pretensje składał, bodajże pan Abramov. Ja byłam wtedy zadowolona i wniebowzięta, uważałam to za ogromny sukces. Cały proces zaś został zakończony w okolicach 5 lutego 2015 roku, gdy Sabatowski ogłosił upadek swojego państwa. Ja zaś anektowałam wówczas pozostałe rdzenne ziemie Brodrii, gdyż Carstwo było naturalnym ich sukcesorem. Niestety to zapomniany sukces. Zdaje się, ze dzisiaj nikt nie pamięta, kto zapewnił temu państwu byt.
Adaś: Jednakże dziś to pani – poniekąd – weszła w rolę „związkowców” biorąc czynny udział w powstaniu nowego „Związku”.
Aleksandra: Nie, nie czuję się ”związkowcem”. Najchętniej widziałabym Brodrię dalej jako monarchię, pod panowaniem Cara Mikołaja. Ja tylko uznałam, że wolę żyć (ba, mam inny wybór?) w niepodległym kraju. Dostęp do ”bialeńskiej” Brodrii straciłam, zdaje się przez to, że już po ułaskawieniu głośno mówiłam, że będę zabiegać o niepodległość od września, zgodnie z bialeńskim prawem. Bo cóż to za carstwo, które jest regionem republiki? Oni (Bialeńczycy) mówią nam, że sobie bez nich nie poradzimy, ale poprzez takie zabiegi, jak usuwanie przez reżim, osób walczących o niepodległość Brodrii, wydaje mi się, ze to Bialenia sprawia wrażenie jakoby bez Carstwa sobie poradzić nie mogła. (uśmiech). Zresztą zwabili nas do siebie by zyskać aktywność. Dzisiaj już wiemy, że była to akcja zaplanowana o kryptonimie ”Dostojewski”, a jej realizowanie zaczęło się gdy Swarzewski został Prezydentem (ostatnim) Federacji Brodryjskiej.
Adaś: Zdaje się, że obecny monarcha – jest zwolennikiem pozostania w granicach bialeńskich. Zresztą owych zwolenników niepodległości jest aż dwóch – pani oraz pan Szojgu. (uśmiech) Gwoli uściślenia, z tego co mi wiadomo, to została pani skazana, za uzurpowanie sobie tytułu „Imperatorowej” , a co za tym idzie zwierzchniczki ziem zajętych (przypomnijmy nielegalnie) przez Carstwo w okresie pani regencji. Skoro już jesteśmy przy tym temacie. Może mi pani opowiedzieć coś więcej o „kamapnii czarnego pijaru” oraz anektowaniu przez panią kolejnych ziem nordackich? Wiedziała wszak pani, że jest to sprzeczne z umową akcesyjną…
Aleksandra: Wiem, że Mikołaj pragnie być carem regiony w Republice, co mnie dziwi… A może mniej by mnie nie dziwiło, gdybym nie została tak potraktowana, jak zostałam. Skazana zostałam, za działalność separatystyczną (podobno), a mówiąc ściślej za to, iż wskazywałam, że w świetle brodryjskiego prawa Umowa między CB a RB nie obowiązuje, bo nie jest umieszczona w Monitorze. Zresztą sam proces mnie zawiódł… Na sam wyrok zmieniono mi Sędziego na Martina Primsza, osobę, do której ja nie pałam miłością, a ona do mnie również. Tym bardziej wyrok był zaskakujący, gdyż niemniej niż dzień przed rozmawiałam z Sędzią prowadzącym – von Hallerem i wieszczył mi kary pozbawienia wolności, jeśli pamiętam na 3 miesiące, ale nie było mowy o śmierci! [1]
Wyrok ten został jednak anulowany, a ja ułaskawiona. Więc powróciłam, chcąc zająć się działalnością filantropijną i na rzecz opuszczenia Bialenii z wrześniem, jednak pan wszechwładny reżimowiec Kamiński postanowił inaczej. Zresztą nie wiem skąd pała do mnie nienawiścią, przypominając ciągle, ze kiedyś nazwałam go ”pryszczatym bufonem, który nie może znaleźć dziewczyny” (coś w ten deseń). Może leczy kompleksy?
Adaś: Sama pani przyzna, że miał jednak powód, by to zrobić…
Aleksandra: Nie wiem, na prawdę nie wiem. A mógłby pan redaktor wskazać ów powód? (po chwili) Używanie tytułu… tak?
Adaś: Tytułu „Imperatorowej” oraz uzurpowanie sobie prawa do posiania nielegalnie anektowanych ziem nordackich
Aleksandra: Z tego co pamiętam chodziło nawet nie o ”Imperatorową”, co robiłam dość sporadycznie, a o tytuł Carycy. Tym bardziej to głupi powód, że po wszystkim, Syn akceptował i zezwolił mi na to. Co do ”uzurpowania sobie praw do ziem nordackich”… cóż, ja sobie praw nie uzurpowałam po ułaskawienu, bo już żadnej władzy nie miałam. Na tej samej zasadzie można skazać osobę, która posługuje się tytułem ”Krul Nordaty”… brzmi jak król.
Adaś: „Z Bożej łaski i woli Narodu Caryca Brodrii i Rosyji, Arcyksiężna Uhrainy, Imperatorka Nordaty” – musi pani przyznać, że brzmi to dosyć pretensjonalnie
Aleksandra: Czy pretensjonalnie, tego nie wiem. Wydaje mi się, że brzmi zgodnie z prawdą. A co najważniejsze zgodnie z klimatem, który pragnęliśmy w Carstwie stworzyć. Miało to być silne, samowładne państwo…
Adaś: Zmieńmy może temat na trochę bardziej – nie wiem, czy będzie, to odpowiednie słowo – „lekki”. Jak się pani czuje po „śmierci” w Bialenii?
Aleksandra: Na Bialenii życie się nie kończy (śmiech). Na pewno czuję się skrzywdzona, wykorzystana, w pewnym sensie wzgardzona. Nie wiem czy wynika to z samego faktu tego nieszczęsnego uśmiercenia mojej osoby, bo dokonał tego człowiek, a właściwie cała szajka, do której szacunku nie czuję, dla nich zawsze byłam nikim… Boli mnie jednak tak nagła, wertykalna zmiana swojego nastawienia w stosunku do mnie u osób mi najbliższych, mojego męża, syna, bliskiego przyjaciele. Potrafili oni w jeden dzień i bez żadnego wytłumaczenia mnie opuścić, odciąć się ode mnie. Szczególnie Andrzej, to stało się tak nagle … A mieliśmy wspólne plany, świetnie się bawiliśmy na baridajskich obchodach, wyśmiewaliśmy się z tej całej sytuacji, która mnie spotkała… Kiedy zaś powiedział mi, ze zamierza kandydować poparłam go, zresztą ta prezydentura miała mi otworzyć drzwi do powrotu.Potem jednak wszystko się zmieniło, rozmawiałam z nim o moim powrocie. On zaczął się delikatnie wycofywać, wpierw mówił, że uzyskam ułaskawienie podczas Dnia Przyjaźni, następnie, że jeśli przeproszę m.in. Primsza, co też na kanale IRC uczyniłam. W końcu powiedział mi o czymś, co ja nazywam szantażem, że Primsz zagroził swoim odejściem z RB, jeśli ja powrócę. Dalej zaś, długo czekałam na jakąkolwiek odpowiedz, wszelkie próby kontaktu kończyły się klęską. Andrzej uciekał od odpowiedzi… Potem zobaczyłam jego wypowiedzi o mnie na forum RB – byłam załamana. Wreszcie, kiedy udało mi się z nim nawiązać kontakt, potraktował mnie dziwnie. W ogóle wykluczył mój powrót, na co ja się zdenerwowałam. Do tego doszło wyśmiewanie się Primsza ze mnie na sarmackim kanale, że Andrzej wybrał go a nie mnie. No cóż, takie jest życie. A szkoda, bo czułam, że pan Swarzewski jest dla mnie jakąś bratnią duszą. Miałam nadzieję, ze będzie nam dane spotkać się w realu, chociażby podczas planowanego zjazdu Bialeńczyków. (po chwili) Jak widać kobieta ma jednak trudniej w mikroświecie opanowanym przez mężczyzn (delikatny uśmiech smutku). Zawsze miałam skłonność do niepoprawnych romantyków, nawet wirtualnych.
Adaś: Można powiedzieć przewrotnie, że nie miała pani szczęścia do mężów. Jednego pani pochowała, a drugi „pochował” panią. (uśmiecha się) Jak pani widzi swoją dalszą przyszłość w mikroświecie? Zamierza pani dalej współpracować z władzami Związku Ludowego?
Aleksandra: Wcześniej miałam więcej optymizmu związanego ze Związkiem Ludowym… No cóż, to nie jest moja bajka, ja jestem z tej kapitalistycznej, burżuazyjnej, pełnej zamków, dworów i pałaców. Cóż mi jednak pozostało? Moja przyszłość jest dla mnie wielką, nieodkrytą kartą. Mam nadzieję, że szczęśliwszą niż dotychczas. To co teraz muszę zrobić, to poważnie się zastanowić w którym kierunku podążać.
Adaś: A jakie są pani marzenia? Powiedzmy, że może złota koza może spełnić jedno pani marzenie, czego pani, by sobie zażyczyła?
Aleksandra: Z tych mikronacyjnych marzeń największym jest… To osobiste, ale naprawa relacji z tymi, których uważałam za przyjaciół. Mam do nich ogromny sentyment i kiedy się odwrócili poczułam złość, wynikającą z niezrozumienia, ale i nostalgię. Ponadto chciałabym, znaleźć sobie wreszcie miejsce na Pollinie, gdzie poczuję się zaakceptowana i potrzebna.
Adaś: Nie wydaje się pani, że Bialeńczycy zniechęcili się do pani właśnie przez owe ekscesy, które wyprawiała pani jako monarchini? Będzie pani próbowała wrócić do Bialenii?
Aleksandra: Byłam monarchinią Brodrii, nie Bialenii. Myślę, że w połowie jestem sama sobie winna i biję się w pierś. Najgorsze i niesprawiedliwe jest dla mnie to, że kiedy próbowałam wytłumaczyć swój punkt widzenia to byłam wyzywana lub wyśmiewana. Jestem kobietą, gdy spokojne tłumaczenie nie przynosi efektów, z natury zwracam na nie uwagę poprzez, może czasem zbyt emocjonalne, podejście. Czy będę próbowała powrócić? Nie wiem, nie wiem czy ma to sens. Zresztą w komunikacie pana Kamińskiego otrzymałam coś w stylu ”żegnaj na wieki”, więc ostatnie pożegnanie już było (śmiech)
Adaś: hmm… jeszcze jedno pytanie nim udamy się na spoczynek. Co zrobiłaby pani, by powrócić do Bialenii? (z uśmieszkiem na ustach)
Aleksandra: Pytanie prowokacyjne (śmiech)… pozbyłabym się Kamińskiego i Primsza. A tak naprawdę, nie wiem co miałabym robić aby zadowolić tę ”elitę”. Być może kiedy podniosę się z kolan i zacznę udzielać się w innej mikronacji, Bialeńczycy sami dojdą do tego, że warto by mnie było mieć w ekipie. (po chwili) Bo jest taka zasada: wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Ja jestem niepokorna, nie krakałam, więc odleciałam.
Adaś: Dziękuję, życzę dobrej nocy.
Aleksandra: Dziękuję serdecznie. Życzę pomyślności i obfitych owoców kapłaństwa.
Gdy kończymy jest już wieczór, po na placu przed kawiarenką ląduje helikopter, który zabiera mnie do Bialenii, zaś moja rozmówczyni – ze smutkiem – udaje się w stronę Spurskiego Hradu – dawnej siedziby Spourburgów…
[1] Wydaje mi się, że rozmowa miała nieco inny przebieg, zdaje się, że poinformowałem panią Dostojewską, że w najlepszym wypadku może liczyć na karę kilku miesięcy pozbawienia wolności, lecz raczej prawdopodobnie czeka ją kara śmierci.


Za: "Corona Locuta".
Odpowiedz
#2
Ale weź jednak nad tym formatowaniem popracuj...
mgr net. dr pczk. Maciej Kamiński herbu Sto Osiem, Gestapo Ortograficzne, Oko Sprawiedliwości, Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej, Najbardziej Umiłowany Dyrektor Generalny Policji Krajowej, Poseł, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Wiceprezes Bialeńskiego Związku Sportowego, Honorowo obywatel Jahołdajewszczyzny, Ambasador Republiki Bialeńskiej w Księstwie Sarmacji, Trener LKS-u Tomaszew, Selekcjoner Dżamahiriji, Dyrektor Bialeńskiego Biura Graficznego, Administrator forum i strony głównej Republiki Bialeńskiej oraz fanpage'a Republiki Bialeńskiej na Facebooku, Młodszy administrator systemu e-gospodarki Republiki Bialeńskiej, Operator bialeńskiego kanału IRC, Gospodarz na Tomaszewie, Quasi-dzierżońca 283 folwarków, Zasłużony dla Stowarzyszenia, Święty Zielonego Kościoła, Według Boczka Raper, Kropidło Bialeńskiej Biurokracji, Wang IWA, Houellebecq Lahazydii, Jasny Gieroj, Przeciętny Wulkanizator, Tytan Pracy Spraw Wewnętrznych 2016, Wicemister Bialenii 2018.
Odpowiedz
#3
PROGRAM WYBORCZY ALEKSANDRY IZABELLI 2016

Aleksander Izabella Dostojewska-Swarzewska

Wybory prezydenckie – marzec 2016


Jestem realistką, do pełnienia najwyższego urzędu w Republice Bialeńskiej podchodzę z dozą sporego dystansu. Doskonale wiem, czym może się skończyć konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością. Wszyscy przecież wiemy, że ideał w końcu będzie musiał sięgnąć bruku. Nie chcę obiecywać gruszek na wierzbie, nie chcę immanetyzować eschatonu. Niniejszy program będzie zatem tylko zarysem – pewnym szkicem – tego, co będę chciała osiągnąć podczas mojej prezydentury. Mój program chciałbym oprzeć o trzy hasła: IDEA – WSPÓLNOTA – STABILNOŚĆ. Poniżej, odnosząc się do konkretnych przypadków, postaram się rozwinąć swoje sztandarowe hasła.


IDEA

Wraz z ucywilizowaniem technicznym idzie zapaść duchowa i ideowa.

Diagnoza, postawiona przez byłego prezydenta – Andrzeja Swarzewskiego, wydaje się być nad wyraz słuszną. Może nieco uproszczoną, ale z pewnością zasadniczą dla dalszego bytowania Bialenii. Czyż nie jest tak, że nasze społeczeństwo w coraz większym stopniu przypomina summę wyobcowanych bytów (czy to jednostek czy „mniejszości narodowych”), pośród których narastają coraz silniejsze tendencje odśrodkowe? Nie możemy pozwolić, by zaprzepaszczona została idea umowy stowarzyszeniowej, łączącej Republikę Bialeńską, Carstwo Brodryjskie i Królestwo Hasselandu we wspólny organizm. Bialenia na powrót powinna stać się domem, jednoczącym nas wszystkich. Jednakże potrzebujemy sztandaru, pod którym możliwe będzie pogłębiona integracja. Według mnie, taką ideą są wartości Powstania Marcowego, będącego fundamentem państwowości bialeńskiej. Zielony sztandar dawnych powstańców, z hasłami szacunku dla jednostki, jej wolności, sprzeciwu wobec despotycznych rządów koterii dworskich (a obecnie raczej partyjnych), faszyzacji życia społecznego oraz tolerancji, winien być niesiony przez prezydenta, będącego ojcem – a miejmy nadzieję, że wkrótce matką – narodu. Te idee, coraz częściej wykpiwane przez „pustych satyryków” i „technokratów” muszą na nowo stać się fundamentem naszego życia zbiorowego. Doskonałą okazją, by przypomnieć sobie o heroizmie powstańców marcowych i wartości, które wówczas jednoczyły ich pod wspólnym sztandarem, będzie zbliżająca się rocznica Powstania Marcowego – 21 marca. Tak zatem, organizacja hucznych obchodów IV Rocznicy Powstania Marcowego będzie jednym z moich priorytetowych celów, które postawię sobie na początku mojej prezydentury. Co proponuję?

• Powołanie do życia, działającej przy Prezydencie, specjalnej Rady, skupiającej dawnych powstańców marcowych, której celem byłoby wypracowanie wspólnej polityki względem Powstania Marcowego oraz będącej płaszczyzną do dyskusji o aktualności ideałów zrywu marcowego i popularyzowaniu ich w społeczeństwie bialeńskim
• Powołanie do życia Ludowego Komitetu ds. Organizacji Obchodów IV Rocznicy Powstania Marcowego
• Huczna organizacja rocznicy zrywu marcowego (wspomnienia kombatantów, organizacja konkursów i zawodów dla całej społeczności i gości zagranicznych, wystawienie sztuki teatralnej, nadanie folwarków i odznaczeń państwowych, narracyjna oprawa w Pałacu Prezydenckim)
• Kontynuacja polityki „drugiej szansy” podczas stosowania prawa łaski
• Aktywna partycypacja w życiu regionalnym – „prezydent w tej kwestii najlepszym co może zrobić to świecić przykładem”
• Większe zaangażowanie rządu w organizację Kongresów Regionów oraz przeprowadzenie ogólnonarodowej – międzyregionalnej – dyskusji nad jego przyszłą formułą


WSPÓLNOTA

Służmy poczciwej sławie, a jako kto może,
Niech ku pożytku dobra spólnego pomoże.

Republika Bialeńska to nie odrębna, wyemancypowana „konfederacja” autonomicznych i niezależnych od siebie państwa. Jesteśmy przede wszystkim – a przynajmniej być powinniśmy – wielką wspólnotą obywateli, dla których podziały narodowościowe, jeśli można w ogóle mówić o silnym poczuciu narodowościowym w realiach wirtualnych, powinny grać rolę drugorzędną. Uważam, że tworzenie sztucznego systemu prawnego, niezgodnego z rzeczywistością, mija się z celem. Obecna sytuacja prawna, wedle której Republika Bialeńska nie jest konfederacją sensu stricto, wydaje się być jak najbardziej zadawalająca. Najważniejsze jest zachowanie złotego środka – „Uważam, że należy przywrócić jakąś równowagę”. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której jedna – ekskluzywna grupa (czy to narodowościowa czy to partyjna) przyjmuje pełnię władzy w kraju, uciekając się jednocześnie do niemalże faszystowskich metod rządzenia państwem. Władza w Republice Bialeńskiej należy do całego narodu – do jej wszystkich obywateli – kryteria etniczne czy przynależności partyjnej nie są istotne. Uważam, że ta zasada winna mieć zawsze odzwierciedlenie w rzeczywistości – każdy powinien mieć równy udział w sprawowaniu rządów. Nie oznacza to bynajmniej, że jestem zwolenniczką tworzenia sztucznych parytetów i niepotrzebnych regulacji prawnych. Odrobina zdrowego rozsądku i odpowiedniego doboru współpracowników, to najlepsze metody, by zapewnić realizację tej konstytucyjnej zasady. Doskonałym przykładem może być tutaj ostatni rząd mojego męża – Andrzeja Swarzewskiego, skupiający ludzi, pochodzących z różnorakich środowisk politycznych. Powtarzam więc, nie szukajmy tego, co nas dzieli, a eksponujmy to, co nas łączy – zwłaszcza w wymiarze metafizycznym. Pielęgnujmy więź, spajającą stowarzyszone państwa i ich obywateli, krzewmy między ludźmi dobre obyczaje. Co proponuję?

• Organizację cotygodniowych zebrań Komitetów Ludowych, podczas których omawiane będą (według ustalonego uprzednio przez Pałac Prezydencki planu) najbardziej nurtujące kwestie społeczne
• Powołanie rządu pluralistycznego, reprezentującego różne środowiska
• Przyznawanie miesięcznej Nagrody Prezydenta za Aktywność
• Wybór hymnu państwowego – symbolu wspólnoty ludów, zamieszkujących Republikę Bialeńską – połączony z ogólnopaństwowymi obchodami
• Wskrzeszenie Rankingu Regionów
• Konsultowanie wszystkich wet prezydenckich podczas Komitetu Ludowego
• Podjęcie próby wycofania (niepotrzebnej) ustawy o partiach politycznych, jako sprzecznej z istotą państwa, gdzie trawa jest zieleńsza
• Promowanie idei prezydentury metapolitycznej – ponad podziałami partyjnymi, etnicznymi – w wymiarze społecznym, nastawionej na łagodzenie sporów i dążenie do konsensusu


STABILNOŚĆ

Pojęcie to może rozumiane być dwojako, jednakże pomiędzy obiema definicjami zachodzi korelacja. Z jednej strony pojmuję je, jako zachowanie porządku i ładu społecznego – gaszenie wszystkich antagonizmów. Zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Najważniejsze jest, by zachować umiar, jak już mówiłam, „naszą politykę w zakresie paktów uznania, czy innych umów międzynarodowych musi cechować wyśrodkowanie”. Zwłaszcza w stosunku do młodych państw nordackich powinniśmy podchodzić z pewną dozą dystansu. Najpierw dokładnie sondując sytuację, następnie zaś podejmując odpowiednie kroki dyplomatyczne (jak podpisanie traktatu o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych). Obecną politykę zagraniczną cechował pewien marazm. Musimy to zmienić! Jednocześnie chciałabym wyróżnić stabilność, rozumianą jako silne zakorzenienie w tradycji. Przez miesiące, a nawet lata swego bytowania, Republika Bialeńska wytworzyła swoisty klimat oraz tolerancyjną atmosferę, która nie zawsze jest dobrze interpretowana na zewnątrz kraju. Musimy zatem dbać o to, by bialeńskie zwyczaje, połączone z „naszym” klimatem zostały zachowane, a siła kulturalna oddziaływała na zewnątrz Republiki Bialeńskiej. Co proponuję?

• Otwarcie się Republiki Bialeńskiej na naturalnych sojuszników, państwa które podobnie, jak my na piedestale stawiają wolność – Surmenię, Trizondal oraz Rzeczpsopolitą Obojga Narodów
• Uzupełnienie vacatów na stanowiskach ambasadorów w państwach traktatowych
• Powołanie - działającej przy Ministerstwie Stosunków Międzynarodowych - Rady Ambasadorów, zrzeszającej dyplomatów bialeńskich, płaszczyzny do omawiania spraw natury geopolitycznej
• Próba wznowienia rozmów z Księstwem Sarmacji
• Stworzenie, we współpracy z najstarszymi obywatelami, nieformalnego Ceremoniału Tradycji i Zwyczajów Bieleńskich
• Współpraca rządu z komitetem organizacyjnym Mistrzostw v-świata w piłce nożnej
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości