Aleksandra Izabella Dostojewska - z serii ''Prelekcje..''
#1
Cytat:Moi Drodzy!
Poproszono mnie, abym wygłosiła wartościową prelekcję na temat bieżącej polityki w naszym pięknym Kraju, co też postanowiłam uczynić, gdyż jak wiadomo, mówiąc skromnie, jestem w tej dziedzinie ekspertem, co też wielokrotnie było podkreślane między innymi na łamach opiniotwórczego i obiektywnego pisma NASZE IMPERIUM.
Na początek pragnę jednak rzucić tutaj trochę światła na moją własną historię funkcjonowania w Republice, gdyż będzie to dobrą podstawą do oceny wydarzeń obecnych i tych wcześniejszych.
Otóż pojawiłam się w Republice już ponad rok temu, jako imigrant polityczny z Federacji Brodryjskiej, która wówczas przeżywała regres i kryzys związany z kloningiem i grutinizmem. Tutaj wraz z moim pierwszym mężem Adamem Dostojewskim i ukochanym synem Mikołajem Patrykiem wpadliśmy na wspaniały pomysł władz na uchodźstwie. A dzięki mojej inicjatywie, gdyż bardzo chciałam zostać monarchinią, wkrótce po tym koronowaliśmy mojego męża Adama Aleksandra (który dzisiaj nie wiedzieć czemu nie używa drugiego imienia, które sama mu wybrałam) na Cara, a mnie na Carycę.
Tematyka Carstwa i kolejnych jego losów (moje rządy, odzyskanie ziem nordackich, koronacja Mikołaja) jest na odrębny wykład i mam nadzieję, że będzie mi dane takowy kiedyś wygłosić.
Do czego zmierzam… Otóż moje początki w Republice były trudne, wiadomo, że byłam postrzegana przez określony pryzmat carycy, która walczyła o swoje. Aczkolwiek nie przeszkodziło mi to w zdobyciu posady Prezydenta Republiki, choć byłam jednym z najmłodszych stażem obywateli. Zapewne zawdzięczam to również mojemu drugiemu mężowi, Królowi Bialenii (tak, jestem waszą Królową) – Andrzejowi Swarzewskiemu. Moja prezydentura była owocna, dynamiczna. Do tego stopnia, że w ciągu bodajże trzech tygodni spełniłam wszystkie obietnice wyborcze i zrealizowałam cały swój program i mogłam z czystym sumieniem podać się do dymisji. Która, to dymisja jak wiadomo, wzbudziła powszechny smutek, lament i rozpacz, a jak zauważył poczytny i prestiżowy magazyn o zasięgu globalnym NASZE IMPERIUM, w słowach cenionego eksperta: ”Aleksandra Dostojewska była najlepszym prezydentem w historii Pollinu”. I nie mówię teraz tu tego, aby się przechwalać, przecież sama sobie tej opinii nie wystawiłam.
Wspominam o tym, by dać do myślenia rządzącym Bialenią, że mają w swoich szeregach osobę bardzo kompetentną, która wręcz oczekuje na propozycje stanowisk, ku chwale Ojczyzny.
Po mojej prezydenturze, a nawet w jej trakcie, spotkałam się niestety ze złem, no mówmy wprost… A tym złem niewątpliwie były dwie osoby, jak dzisiaj powszechnie wiadomo szpiedzy i pionki organizacji terrorystycznej o nazwie ”Księstwo Sarmacji”, czyli Kristian Iversen wraz z Marią (gender) von Primsz. Doprowadzili oni do tego stanu, iż zostałam skazana na śmierć za NIC.
Oczywiście bez winy tutaj nie jest także dalej pełniący obowiązki, którego nie nazwę tutaj pożytecznym głupcem, aczkolwiek Okiem (Mojej NIE-) Sprawiedliwości już tak, Maciej Kamiński. Ale, zawsze kieruję się zasadą wybaczania, więc i jemu wybaczyłam w swojej łaskawej naturze.
Jak wiadomo Naród domagał się bardzo głośno ułaskawienia mnie, co też poczyniono, chociaż wkrótce po tym ponownie mnie wskutek brudnej gry Primsza skazano na śmierć.
Jednakowoż został wówczas wybrany Prezydentem mój mąż Andrzej, który mnie ułaskawił, przy powszechnym poparciu społeczeństwa. I tak dobrnęliśmy do czasów współczesnych. W ostatnim czasie zajmuję się głównie działalnością charytatywną i edukacyjną. Z racji mojego ogromnego autorytetu wśród ludu wiele osób oczekuje ode mnie pouczania, manifestowania moich poglądów czy też zabierania głosu w ważnych sprawach.
Bieżąca sytuacja naszego Kraju nie jest wcale taka zła. Z aktywnością (głównie dzięki mojej działalności) jest w porządku, aczkolwiek najwięcej do dzisiejszego błogostanu przyczynił się Iversen i Primsz. A dlaczego? Bo ich tu nie ma. I Bogu niech będą dzięki.
Popieram obecnego, niezależnego Prezydenta (choć nie wykluczam zmiany stanowiska, gdyż najchętniej na tym urzędzie widziałabym siebie, Andrzeja, opcjonalnie Adasia  ). Nie podoba mi się troszkę skład Parlamentu, a konkretnie jeden dosyć chamski poseł, którego personaliów wymieniać nie będę.
Mile widziałabym natomiast jakieś uwypuklenie roli Rodziny Królewskiej w Państwie, co prawda republice. Ale jest to jakiś ewenement na miarę realnej Rumunii, że funkcjonuje oficjalna familia królewska.
Na tym może zakończę i polecam się na przyszłość!
Ten wartościowy wykład został wygłoszony na przełomie 2015/2016 roku.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości