Autor Wątek: Erutrepa  (Przeczytany 498 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kamil Maciejewski

Erutrepa
« dnia: So, 23 Sty 2016, 12:58:39 »
Posty skopiowane ze starego forum. Proszę o pozwolenie moderacji na wstawianie posta pod postem w czasie krótszym niż 5 minut - chcę zachować dane licznika postów:

Kamil Maciejewski usiadł. Przed sobą miał swoją małą ciężarówkę, a pod sobą - trawę. Wysłał już wniosek o rejestrację, więc chciał w końcu rozpocząć pracę. Wiedział, że będzie trudno - infrastruktura w Lahazydii przedstawiała dużo do życzenia nie mówiąc o tym, iż sól którą przewoził wydobywano w górach, a sprzedawano nad morzem. Na brak klientów nie było co narzekać - lahazydzcy kupcy z Argonu chętnie ją kupowali.

 - Jak by tu pojechać... - położył ołówek i zaczął myśleć - na drodze będą korki, a jazda bocznymi trasami skończy się katastrofą.

Kamil sam był swoim szefem. Co prawda planował rozbudowę, ale wiedział, że czeka go wiele nieprzespanych nocy przed kierownicą - ze względu na nieprzewidywalność pogody w górach, gdzie wydobywano sól wolał się nie zatrzymywać, a poza miastami nie było parkingów. Zanotował w notesie przebieg swojej trasy i ruszył w drogę do kopalni soli.

http://imgur.com/fNvsmp7

Podczas pisania korzystałem z tej mapy. Jeśli istnieją jakieś aktualniejsze, to przerobię ten post.
« Ostatnia zmiana: Pn, 02 Maj 2016, 10:30:54 wysłana przez Kamil Maciejewski »

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #1 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:00:38 »

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #2 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:00:54 »
Kamil jechał właśnie przez góry. Na drogach nikogo nie było... a przynajmniej tak mu się wydawało. Usłyszał za sobą dźwięk syreny, a z radia popłynął komunikat: proszę się zatrzymać! W pobliżu nie było żadnego miejsca gdzie można by zjechać więc trzeba było to zrobić na środku drogi. Po wyjściu zobaczył radiowóz lahazydzkiej służby pocztowej i dwóch ubranych w żółte mundury funkcjonariuszy.

 - A ponowie skąd się tu wzięli? - zapytał. W odległości 20 kilometrów nie było żadnego zamieszkałego przez człowieka miejsca - znajdował się obecnie na bardzo wąskim płaskowyżu.

 - Pan prezydent Republiki Bialeńskiej, Eddard Noqtern powiedział, iż życzy pańskiej firmie powodzenia:
Zaczyna się bardzo ciekawie - będę kibicować twojej firmie.  ;)
a naszym obowiązkiem jest Pana o tym poinformować.

 - Przekażcie mu moje podziękowanie - powiedział.

 - Dobrze.

 - Dziękuję wam - powiedział. Listonoszy już nie było. Ich samochodu też

 - Ciekawe, jak oni to robią - myślał wsiadając do małej ciężarówki.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #3 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:01:13 »


Kamil Maciejewski jechał właśnie ciężarówką. Nie miał czasu jej opisywać, dlatego wkleił jej zdjęcie powyżej. Odjechał już daleko od miejsca w którym spotkał pocztę lahazydzką. Zbliżał się do miejsca w którym wreszcie - po 24 godzinach - będzie mógł się przespać. Przed pojazdem roztaczały się piękne widoki - jeziora, rzeki, lasy i strome przepaście prowadzące do nich. Pod żadnym pozorem nie wolno było mu robić zdjęć, ani jechać z prędkością większą niż 30 kilometrów na godzinę, gdyż jego pojazd mógłby łatwo tam spaść. Radio nie obierało sygnału już od co najmniej 22 godzin, wiec było wyłączone - co prawda noc prześpię, ale będę musiał robić to w mojej ciężarówce, a nie chcę, aby mnie okradziono, wiec muszę mieć energię która utrzyma alarm - myślał.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #4 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:01:33 »
"Sól była podstawowym źródłem utrzymania górali lahazydzkich co najmniej od 3 tysiącleci - wtedy po raz pierwszy pisano o "kopalniach wielkich a dużych białe kryształy dających" i górnikach, "którzy pasterską laskę porzuciwszy kilof do rąk wzięli". Obecna kopalnia była zacofana z powodu faktu, że biedni górnicy z ledwością zarabiali na utrzymanie, a maszyny były trudne do przewiezienia przez góry - jedyną alternatywą dla owej sytuacji była budowa lotniska, ale nie zaczynano jej z powodu braku środków." - fragment książki przeczytanej przez Kamila po przebudzeniu się w trakcie ładowania cennego surowca do ciężarówki.
« Ostatnia zmiana: Pn, 02 Maj 2016, 10:32:13 wysłana przez Kamil Maciejewski »

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #5 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:02:42 »
Kamil Maciejewski wracał właśnie z kopalnii soli. Miał do pokonania bardzo długą drogę, więc nie cieszył się jeszcze z sukcesu - tym bardziej, że zagrażały mu bandy łupieżców - na tych terenach sól była tak samo cenna, jak złoto. Szczęśliwie, miał otrzymać eskortę.

 - Dzień dobry! - powiedział do przybyłych funkcjonariuszy. Nosili oni na sobie insygnia policji lahazydzkiej, które łatwo było pomylić z symbolami lokalnej poczty.
 - Witamy. Poczta do pana. - Wręczyli Kamilowi list. Wynikało z niego, że to listonosze zadbają o bezpieczeństwo prezesa Erutrepy.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #6 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:03:45 »
Kamil Maciejewski podniósł oczy z nad listu i spojrzał na funkcjonariuszy:

 - Jak panowie zamierzają zapewnić mi ochronę? - spytał.

 - Będziemy pana ochraniać do czasu, aż nie dotrze pan do punktu omega-alfa.

Kamil przeraził się. Przed zapadnięciem na realiozę był wojskowym, pisał nawet pracę licencjacką o siłach powstańców marcowych i armii Dżamahiriji Narodów, ale nie mógł zrozumieć, czym jest owe tajemnicze miejsce nazywane "punktem omega-alfa". Zastanawiał się również, czemu pocztowcy używają takiego żargonu. Rozumiał jednakże, iż opór jest bezsensowny, zgodził się więc na eskortę. Zadał tylko jedno pytanie:

 - Czemu nie ochraniali mnie, gdy jechałem tutaj?

 - Nie było wtedy takiej konieczności. Niestety, w ciągu tych czterdziestu ośmiu godzin terroryści i rabusie zajęli aż osiem naszych posterunków, zdobywając duże ilości zaopatrzenia. Co prawda posterunki te były dwuosobowymi budkami ze szlabanem, a wszyscy ich strażnicy przeżyli, ale nie wolno nam bagatelizować tego problemu.

Kamil przytaknął.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #7 dnia: So, 23 Sty 2016, 14:04:01 »
Ciężarówka Kamila znalazła się przed czymś, co wyglądało jak wejście do kopalni. Główną różnicą był fakt, że podłoga była pokryta kafelkami, a ściany cegłą.

 - Dotarliśmy do punktu omega-alfa. Proszę tam wjechać i czekać na dalsze instrukcje - usłyszał z radia. W miarę zjeżdżania zauważał kolejne tabliczki: najpierw -100m, potem -200 i tak dalej. Kolejny komunikat usłyszał dopiero na -1000.

 - Proszę się zatrzymać i wysiąść z samochodu.

Kamil spełnił to polecenie - tunel wciąż był dobrze utrzymany z tym, że tym razem dzielił się na dwie odnogi. Pierwsza była mniejsza i pisało nad wejściem do niej "dla pieszych", a druga - większa i przeznaczona dla towarów. Kamil zobaczył przed sobą dwóch lahazydzkich policjantów.

 - Dzień dobry. Czemu na powierzchni eskortowali mnie pocztowcy? - zapytał.

 - Policja lahazydzka jest obecnie skupiona na ochronie kopalni i tuneli. Pański samochód zostanie dowieziony do wyjścia znajdującego się najbliżej Argonu, pan też tam się znajdzie. Wycieczka będzie całkowicie darmowa. A teraz proszę z nami.

Kamil poszedł z policjantami. Po kwadransie marszu i osiągnięciu tabliczki -1100 jego oczom ukazał się pociąg i stacja kolejowa.

 - Proszę wsiadać - usłyszał. Był jedynym pasażerem.


Początek przejażdżki.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #8 dnia: Pn, 02 Maj 2016, 10:27:45 »
Dobra, pora to reaktywować. Następny wpis pojawi się wkrótce.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #9 dnia: So, 07 Maj 2016, 05:14:52 »
Po przejechaniu się koleją znalazł się na ciemnej, podziemnej stacji. Jedynym źródłem światła były czerwone lampy alarmowe, dzięki którym było widać wielkie, stalowe wrota.

- Jak szybko usuniecie ten gruz? - jeden ze strażników spytał członka personelu obiektu.

Kamil dopiero teraz zauważył, że coś czarnego blokuje im drogę.

- Lepiej nie siedźcie tak na pociągu, bo jesz... - nikt się nie dowiedział o co chodziło, gdyż ściany się zatrzęsły. Robotnicy tak się przerazili, że złom został przesunięty w ciągu kilku minut.

- Skąd ten metal się wziął? - Maciejewski zapytał policjantów.

- Spójrz w górę. - Kamil wykonał polecenie i zobaczył, że w suficie jest dziura.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #10 dnia: Nd, 08 Maj 2016, 04:30:45 »
- Co było za tymi wrotami? - Kamil spytał się strażników.

- Stacje zajęte przez niebezpieczne formy życia. Parę dni temu spadł tu meteoryt... - nie dokończył, gdyż podłoga zaczęła się trząść. Wszyscy strażnicy weszli na stanowiska bojowe, a pociąg którym jechali przyspieszył.

- Czy umie pan to obsługiwać? - funkcjonariusz pokazał Maciejewskiemu karabin AK w wariancie Lachazydzkim.

- Kałach? To jedno z najłatwiejszych w użytku narzędzi.

- Wspaniale. - przekazał pasażerowi broń. Ziemia zaczęła pękać, więc zrobił to w samą porę.

Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #11 dnia: Nd, 15 Maj 2016, 14:02:27 »
Wytrenowani żołnierze spokojnie czekali na swych pozycjach. Kamil - jako były wojskowy - im nie ustępował.

- Szczęście, że nie zabijają - powiedział.

- Nie natychmiast, ale jednak - przerwał mu jeden ze strażników - składają jaja w ciałach tych, które pokonały. Z jednego ze strażników zaatakowanego posterunku to coś się wyszarpało.  Szczęście, że mieliśmy tam całą uzbrojoną kompanię, bo namnożyłoby się na cywilach.

Co?

Maciejewski otrzymał bardzo szybką odpowiedź. Ziemia pękła, a ze wszystkich stron zaatakowało:


Offline Kamil Maciejewski

Odp: Erutrepa
« Odpowiedź #12 dnia: Pn, 16 Maj 2016, 19:15:51 »
- Celować powyżej zębów! - krzyknął oficer dowodzący eskortom. Ciężko było tam trafić, gdyż obcy poruszali się niezwykle szybko. Szczęśliwie ktoś wpadł, aby zapalić wszystkie możliwe światła, co odstraszało wroga. Najbardziej zagrożone były boki pojazdu, gdzie lamp nie było. W pewnym momencie jeden z przeciwników zbliżył się na tyle, że prawie wskoczył na pojazd. Nie wyrządził żadnych szkód, gdyż dostał w łeb natychmiast po tym.

- Ile ich jest? - zapytał jeden z walczących.

- Miejmy nadzieję, że mniej, niż amunicji do kałachów - odpowiedział Maciejewski.