Kultura i społeczeństwo > Sala Historyczna

Historia rodu Apfelbaumów

(1/3) > >>

Maciej Kamiński:
Apfelbaumowie to gigantyczny ród, tytułują się "największą rodziną w Bialenii". Poszczególne gałęzie rodu widoczne są na obszarze całej wyspy, wyraźne są też różnice między nimi.
Geneza rodu wciąż jest dyskusyjna. Wiadomo o nich tyle, że są pochodzenia teutońskiego, i wywodzą się z całą pewnością z teutońskich osad rybackich na zachodnim wybrzeżu. Najnowsze badania lokalizują ich gniazdo w Saczynie w Regionie Nadoceanicznym. Ich nazwisko (Jabłońscy - takiej wersji używało kilka wymarłych już linii rodu) wskazuje na chłopskie korzenie. Jednakże już w starożytności pieczętowali się nazwiskiem szlacheckim (von Apfelbaum). Najdawniejszy odnotowany Apfelbaum to Rydygier (zm. ok. 570 r. p.n.e.), założyciel Burzyna na Pomorzu.
Wedle legendy rodowej, Apfelbaumowie wywodzą się od Aderyka, który opłynął cały świat w 10000 r. p.n.e. (taka wyprawa rzeczywiście się odbyła, ale nic nie wiadomo o jej uczestnikach), po czym osiadł nad Cieśniną Bialeńską. Tam po dziś dzień znajduje się główna siedziba rodu (choć była nieraz przenoszona), w samym centrum Sudyna.

Ciąg dalszy nastąpi.

Będą tu sukcesywnie dopisywał historię poszczególnych gałęzi, najczęściej w układzie post-dana linia rodu.

AndrzejSwarzewski:
Super. :)
Fajnie będzie mieć swoich Habsburgów, bez gloryfikowania jakichś konkretnych rzeczywistych osób. ;-)

Swoją drogą, nie mamy w Bialenii jeszcze żadnej rodziny. :D Ale to przez brak kobiet ( :( ) i nietolerancję wobec homosiów. :D

Maciej Kamiński:
Protoplaści

Oryginalna linia, potwierdzona historycznie w przeciwieństwie do linii mitycznych (sławni "trzystulatkowie", bowiem na przestrzeni 9500 lat ponoć żyło ich zaledwie 30). Wywodzą się od Rydygiera von Apfelbaum, założyciela  Burzyna. Miał on przynajmniej trzech synów. Najstarszy, Wilfred, wyjechał do stolicy i dołączył do królewskiego dworu jeszcze jako pacholę. Poślubił później córkę jednego z antycznych krezusów, Sarmaty Dariusza Widyfidy, Cyrusję. Drugi syn Rydygiera, Rolf, wstąpił do wojska, i poległ jako kapitan w ostatniej, trzydziestej wojnie o Numbres (554 r. p.n.e. - 529 r. p.n.e.), postrzelony kuszą, gdy wdarł się na mury zbuntowanego miasta. Trzeci syn, Zygfryd (Zgryzik) został ostatnim naczelnym kapłanem Idona w historii. Urząd ten zlikwidowano, gdy uciekł z dziewczyną przeznaczoną na ofiarę dla boga. Ród w późniejszych czasach przedstawiał go jako wzór szlachetności i "prachrześcijańskiej postawy". Ostatecznie Zgryzika schwytano i stracono przez włóczenie końmi.
Jednak Wilfred, dzięki znajomościom wśród najwyższych sfer, zdołał zapobiec zwyczajowej w takim przypadku zagładzie całej rodziny. Zaaranżował jedynie swojej żonie ponowne małżeństwo, a sam z kilkorgiem wspólnych dzieci zniknął z oczu żądnemu krwi tłumowi. Cyrusja nie doczekała się więcej dzieci.
Od kolejnego pokolenia notuje się pierwsze rozgałęzienie w rodzie. "Podziemne" mariaże zaowocowały licznym potomstwem. Powstały pierwsze linie: Apfelbaumowie południowi I, Apfelbaumowie polni z Adamca, Apfelbaumowie herbu Kamienny Potok, oraz Apfelbaumowie stolicznicy, mieszczanie z Dolnogradu.

Maciej Kamiński:
Apfelbaumowie herbu Kamienny Potok

Nazwa tej linii powstała pod koniec średniowiecza, nie ma dowodów, iż herb Kamienny Potok pojawił się szybciej.
Linia ta wywodzi się od najstarszego syna Wilfreda, Cyrusa. Imię otrzymał on po pradziadku ze strony matki. Po tym, jak sprawa Zgryzika von Apfelbauma została w Bialenii zapomniana, wyjechał on z podziemnego schronu (do dziś go nie odnaleziono) daleko na północ, do Kamienicy. Tam kupił za olbrzymie pieniądze udziały w okolicznych kopalniach. Początkowo wydawało się, że była to beznadziejna decyzja. Złoża zaczęły się wyczerpywać, a rodzina Cyrusa przymierała głodem. Siedmioro z dziesięciorga dzieci zmarło. W końcu jednak, gdy widmo śmierci zaczęło zaglądać samemu von Apfelbaumowi w oczy, odkryto w jego dobrach kamienie szlachetne, co uczyniło go bogaczem. Wielką fortunę odziedziczył jedyny pozostały przy życiu syn, Zygfryd zwany Bliźniakiem (jego bliźniacza siostra Gertruda zmarła w dzieciństwie). Zainwestował on majątek w handel niewolnikami, których nielegalnie łapał na polach nad Topolówką. Znany był z hucznych przyjęć wyprawianych w swoim pałacu na odludziu (w dzisiejszej Świstunce). W końcu dopadła go sprawiedliwość - po jednej z pijackich burd wyszedł daleko na pustynię i już nie wrócił. Dziesięć lat później znaleziono w okolicy nieco objedzoną mumię piaskową - prawdopodobnie należała do Bliźniaka.
Linia ta żyła dosyć długo, bowiem dotrwała do końca starożytności. Dwa pokolenia po Zygfrydzie ich złoża się wyczerpały i zbiednieli, przechodząc do grupy drobnych posiadaczy ziemskich. Utrzymanie zapewniały im latyfundia nad Kamiennym Potokiem. Średnio co trzy pokolenia podejmowane były próby powrotu do czołówki elit w kraju, ale kończyły się one zawsze sromotną klęską i jeszcze większym ubóstwem. Najsłynniejszą podjął w 105 r. Cyrus III von Apfelbaum, który na kredyt zorganizował sobie najemną armię i rozpoczął pustoszenie wielkich obszarów północnej Bialenii. Usiłował też zawłaszczyć sobie dobra należące do dawno (237 r. p.n.e.) wymarłych Widyfidów na terenie Sormy, powołując się na koneksje rodzinne. Większość jego żołnierzy opuściła go, gdy stał się niewypłacalny, pozostałych w I bitwie pod Piaseczynem pokonał lokalny wojewoda, Błażej. Cyrus został stracony, jako arystokrata, przez ścięcie - jednak był ostatnim z linii cieszącym się takim statusem.
Ostatnim Apfelbaumem herbu Kamienny Potok był Józef von Apfelbaum (663 - 727), nazywany niekiedy "pierwszym szlachcicem zagrodowym". Jego całym majątkiem było nazwisko, odziedziczony skrawek ziemi uprawiał własnoręcznie.
Siedzibą linii było tzw. Odludzie, odcięty od świata kompleks pałacowy na terenie obecnej Świstunki. Został sprzedany (wcześniej wielokrotnie w całości lub części był zastawiany) przez Jana Konrada von Apfelbaum (dziadek Józefa) w 614 roku. W najdawniejszych latach zasięg latyfundiów linii obejmował całe dorzecze Kamiennego Potoku, z czasem coraz bardziej się kurczył. Ostatni majątek ziemski został sprzedany w 695.
Po tych Apfelbaumach do dziś przetrwała większość Odludzia (w najlepszych latach Świstunki była to odrębna dzielnica), dwa drewniane kościoły w Orliczu, pomnik Cyrusa w Zielonej Dolinie (uszkodzony) i zwrot "gnębić dziadów", odnoszący się do działań Cyrusa III.

Maciej Kamiński:
Apfelbaumowie stolicznicy

Linia ta, podobnie jak Apfelbaumowie polni, wywodziła się od średniego syna Wilfreda, Aderyka. Aderyk posiadał połowę udziałów z portu w Starym Klume oraz dzielnicę kowali (Kuźnica) w Nilfgaardzie. Za uzyskiwane dochody budował pałace w stolicy. Ponoć pod koniec życia miał ich tyle, że "zmieniał miejsce zamieszkania co trzy godziny i nigdy w ciągu roku nie przebywał dwukrotnie w tym samym pałacu" (cytat z Kroniki Puhala).
Właściwym protoplastą tej linii był jego starszy syn, Cedryk von Apfelbaum. Nie został zbyt dobrze zapamiętany, ponieważ przepił znaczną część ojcowskiej fortuny. Lepiej wypadł jego syn, Wilfred Groźny, który parał się lichwą, jednak nigdy nie dał się na tym (podówczas karanym śmiercią) przestępstwie złapać. Jego przydomek wziął się od wyglądu - "większy był jego mały palec niźli moje ramię. Podczas spotkania z nim struchlałem niczym gołąb na widok stada orłów. W trwogę wpadło serce me" (ponownie z Kroniki Puhala).
Następna znacząca osobistość to wnuk Wilfreda, Klaudiusz (zm. 436 r. p.n.e.). Wżenił on się w ród żeglarski, Lahazydów. Powstała tak boczna linia, Apfelbaumowie-Lahazydzi (nazwisko krewnych przyjął najmłodszy z jego potomków, Cyrus).
Do ruiny linię sprowadził Rolf II (217 r. p.n.e. - 184 r. p.n.e.), przypuszczalnie chory psychicznie. Próbował on dokonać zamachu na ówczesnego króla. Nie powiódł się on. Rolf zmarł w strasznych męczarniach (akta sprawy, których autentyczność jest dziś niekiedy podważana, wymieniają 87 rodzajów tortur, jakim go poddano), a jego linię (poza Apfelbaumami-Lahazydami) pozbawiono szlachectwa. Żyła ona jeszcze 4 wieki. Jeden z jej przedstawicieli, Piotr (zm. 135) był pierwszym Apfelbaumem, który przyjął chrześcijaństwo. Jego prawnuki zostały spalone żywcem za kierowanie chrześcijańską wspólnotą w Dolnogradzie.
Ostatni w tej linii był św. Klemens Apfelbaum (zm. 308), męczennik za wiarę (ukamienowany przez dzieci).
Po linii pozostało wiele pałaców w stolicy (niektóre zamieszkałe do dziś), jak również Muzeum Kowalskie w Nilfgaardzie (obecnie nieczynne, z uwagi na zamknięcie miasta dla wojska) opierało się o zbiory wytworzone dzięki stolicznikom. Pozbawienie tej części rodziny szlachectwa było pierwszym takim przypadkiem wśród rodów arystokratycznych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej