Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Daniel von Witt

Strony: [1] 2 3 ... 5
1
Plac Zielony / Odp: Konkurs: Jak zostać królem?
« dnia: Pn, 17 Paź 2016, 12:19:48 »
Wszystkim zainteresowanym przypominam o konkursie. Termin nadsyłania prac mija z końcem października. Warto wziąć udział z uwagi na atrakcyjne nagrody :)

(-) Daniel von Witt

2
Plac Zielony / Konkurs: Jak zostać królem?
« dnia: Śr, 05 Paź 2016, 14:59:12 »
Kancelaria JKM Edwarda II Króla Dreamlandu i Elderlandu
oraz
Rząd Królestwa Dreamlandu

zapraszają na




Regulamin części literackiej --- Regulamin części plastycznej

Zapraszamy do uczestnictwa!

3
FOTY 2016 w Shimontsen / Odp: FOTY - scena
« dnia: Śr, 31 Sie 2016, 11:54:17 »
Szanowni Państwo,

bardzo mi miło po raz kolejny gościć w Królestwie Hasselandu na tym słynnym już wydarzeniu. Bardzo mi miło, że zostałem na to wydarzenie zaproszony, za co chciałbym serdecznie podziękować Organizatorom. Pierwotnie planowane było, bym stawił się u Was w poniedziałek, jednakże wydarzenia polityczne w Królestwie Dreamlandu uniemożliwiały mi przybycie na czas. Jednak jestem już i chciałbym podzielić się z Wami kilkoma moimi refleksjami.

Swoje wystąpienie chciałbym podzielić na dwie części. Skoro padły już wyżej pytania to na wstępie odniosę się pokrótce właśnie do nich. Część z Państwa może mnie znać z różnych stron, w zależności od tego, przez jakie owoce mojej mikronacyjnej aktywności do mnie w pewnym stopniu docieraliście. Dla tych, którzy mnie nie znają, powiem, że jestem Dreamlandczykiem, posiadającym ponadto obywatelstwo Królestwa Elderlandu. Moja aktywność mikronacyjna skupia się na kilku zasadniczych polach: polityce, administracji, prasie i kartografii.

Na mikronacyjny świat przyszedłem ponad 4 lata temu w furlandzkim Buuren, do którego to miasta, będącego siedzibą Dworu Zjednoczonego Księstwa Furlandii i Luindoru, ściągnął mnie Książę Martin de Joustin (późniejszym Król Marcin Mikołaj). Przyczyn mojej skłonności do takiej formy spędzania czasu w Internecie można szukać w moich ponadczasowych hobby, jakim jest chociażby historia i historia alternatywna, a w przeszłości również gry strategiczne. Jako jeszcze nastolatek zdobywałem informacje o postaciach historycznych i związanych z nimi okresach, po czym tworzyłem "nowe dzieje" tych osób "na papierze". W mikronacjach sam mogłem stać się bohaterem historycznym i tworzyć dzieje niezwykle plastycznego świata. To mnie pociągało, więc wpadłem w Mikroświat jak śliwka w kompot.

Gdy pojawiłem się w Królestwie Dreamlandu w roku 2012 było to państwo ludzi starszych. Oprócz mnie do grona wyrostków należeli: Mackenzie Gordon-Allen, która miała skłonność do częstego zmieniania mikronacji i tworzenia nowych (Wielkie Księstwo Burbonii, Wirtualne Stany Zjednoczone) i której dziś wśród mikronautów chyba już nie ma, oraz Angus Kaufman, który szybko zniknął, by wybudzić się z stanu hibernacji na początku tego roku. Operowano wówczas w Dreamlandzie pojęciem betonu, jako określenia na środowisko starej gwardii, przez które nie można się było przebić młodym obywatelom. Nawet jeżeli częściowo mitologizowany, beton skutecznie hamował przyrost naturalny i wymianę pokoleniową Królestwa, czego skutkiem był powolny, ale jednostajny spadek liczby ludności i aktywności mojej Ojczyzny. Wybory Premiera Rządu Królewskiego, które zakończyły się przed kilkoma dniami pokazały, że Królestwo pod względem liczby wyborców (a zatem obywateli aktywnych) dopiero odrobiło straty poniesione przez ostatnie 3 lata. Sytuacja wygląda bowiem tak, że w wyborach do Izby Poselskiej w sierpniu 2013 r. głosowały 33 osoby, natomiast w miniony weekend - 30. Z perspektywy wszystkich lat mojego pobytu w Dreamlandzie widzę, że to, co dzieje się w roku bieżącym jest absolutnym fenomenem, czego nie miałem sposobności obserwować w 2012 roku. Wtedy pompatyczne wywody i krytyka ze strony starszych - dziś o wiele barwniejsza dyskusja i krytyka ze strony młodszych pod adresem starszych. Istna rewolucja. Również, jeśli mowa o aktywności, która potężnie wystrzeliła w górę. Gdy w 2012 r. przybyłem do Dreamlandu licznik forum oscylował w granicy 10 tysięcy postów. Pod koniec 2015 r. było to jakieś 20-21 tysięcy postów. 8 miesięcy tego roku wystarczyło, aby forum napęczniało o tyle, co wcześniej przez ponad 3 lata! Mogę śmiało powiedzieć, że wszystko się zmieniło. Moja ojczyzna jest dziś inna, zupełnie.

Za największy swój sukces uważam osiągnięcia na polu mikronacyjnej geografii. Mapy zacząłem rysować już w czerwcu 2012 roku i przez cały czas doskonaliłem się w swoim fachu. Pamiętam, że wtedy w obiegu światowym były mapy Pel Nandera. Moje produkty zaczęły wypierać mapy Pel Nandera bodajże w 2013 roku, kiedy ukazała się moja pierwsza mapa międzynarodowa - mapa kontynentu Morenika. Dziś pod niemal każdą długością geograficzną ktoś wykorzystuje lub kopiuje (nawet na "dziko") moje mapy na swój użytek. Co bardzo istotne dla mnie i dla swobody prowadzenia badań naukowych jako takich - nigdy nie prosiłem nikogo o uznanie moich map, tak jak starał się to robić Pel Nander czy tak, jak działała Organizacja Polskich Mikronacji, negocjując konwencję w sprawie mapy. Mój produkt okazał się na tyle dobry (acz nigdy nie doskonały), że ludzie sami po niego sięgali, zarówno w krajach rozwiniętych jak i tzw. yoyonacjach. Tak więc dążenie do doskonałości w swojej pracy niezależnie od opinii innych uważam za jedną z głównych rad, jakie mogę dać każdemu mikronaucie.

Na przeciwległym biegunie, na liście moich porażek, znajduje się system gospodarczy, który pochopnie obiecywałem jako Premier w latach 2012-2013, na którego powstawanie miałem mały wpływ, a który ostatecznie nie powstał po moim konflikcie z autorem Conradem Darosareier-Stattoerr (Erboka).

Przez te wszystkie lata motywacja do aktywności pochodziła bądź to z moich cech, bądź z zewnątrz, głównie od obecnego Króla Dreamlandu Edwarda II. Motywowanie się i innych jest niezwykle potrzebne, gdyż rutyna może nas popchnąć w niebyt, bierność i obojętność na to, co tyle różnych osób dzielnie tworzy, a co w końcowym rozrachunku łatwo może przepaść. Zawsze jest mi wielka szkoda, gdy wartościowa praca mikronautów przepada w odmętach sieci, do czego pierwszym krokiem jest właśnie rutyna. Jak sobie z nią radzić? Doskonalić się, nie robić ciągle tego samego, próbować nowych zawodów, nowych form zabawy w obrębie danej mikronacji, których, nie zgodzę się tu z Panem Kamińskim - nie trzeba wcale zmieniać. Żyję 4 lata w Dreamlandzie i ten jeszcze mi się nie znudził.

Kończąc już swój wywód powiem jeszcze o wartościach i poglądach. Te pierwsze w moim przypadku uważam za niezmienne, natomiast poglądy mogą z czasem ewoluować, przede wszystkim pod wpływem zaznajamiania się ze specyfiką mikronacji, która pod wieloma względami nie występuje w relacji 1:1 do tego, co widzimy i w czym uczestniczymy w rzeczywistości. Do tego niektóre z naszych poglądów nie będą mieć na dodatek żadnego zastosowania w mikronacjach. Warto jest jednak mieć swoje zasady i wartości, które są miarą każdego z nas.

Dziękuję.

(-) Daniel książę von Witt

4
Plac Zielony / Odp: Wieści z zagranicy
« dnia: Cz, 21 Lip 2016, 13:30:11 »
Wygodnie pomijać tu fakt, że de facto było to tylko powielenie modelu który przyjął tow. Zepp a ja po nim. No, ale najłatwiej pochwalić się sobą, stawiając na tle Pel Nandera (którego część błędów powielasz) i niczego (bo OPM nigdy nic nie wypracował w tej kwestii).
To nie jest pominięcie, bo mojemu podejściu jest bliżej do podejścia Ekscelencji niż do podejścia Pel Nandera, z którym to się tu porównałem. Osiągnięcia Ekscelencji w materii tu omawianej są bezsporne i jestem cały czas pełen podziwu.

(-) Daniel von Witt

5
Plac Zielony / Odp: Wieści z zagranicy
« dnia: Śr, 20 Lip 2016, 17:09:41 »
Wiecie, ale często przykład idzie z samej góry. Jeśli kloning uprawia władca to widocznie jest to praktyka dozwolona, a nawet mile widziana. To dotyczy zresztą nie tylko tej konkretnej postawy. I standardy spadają. Więc też spytam z ciekawości, w Hasselandzie jak się one mają? Są na wysokim czy niskim poziomie? Maleją? Przywiązuje się do nich istotną wagę i broni ich za wszelką cenę?

Natomiast jeśli chodzi o ocenę uczciwości państw pod względem kloningu. Wszystko jest do wywalczenia. KIK wywalczył sobie sam pozycję na "rynku map" - pracą, a nie uznawaniem jej efektów przez polityków. Ocenianie państw przez pryzmat kloningu również byłoby możliwe bez konieczności "uznania autorytetu przez większość". Tylko kwestia warsztatu, obiektywizmu i czasu.

(-) Daniel książę von Witt

6
Plac Zielony / Odp: Wieści z zagranicy
« dnia: Śr, 20 Lip 2016, 14:45:28 »
Sprawa jest prosta. Dawno, dawno temu, za górami, za lasami zbierały się OPMy lub inne kongresy czy zjazdy, aby debatować nad opracowaniem wspólnej mapy uznawanej przez wszystkie państwa. Ile to wrzawy nie było i deklaracji "my uznamy! (bo nam pasuje)", "my nie uznamy (bo nam nie pasuje)", itd. Byli też kartografowie, jak Pel Nander, który popełniał według mnie błąd, bo jeździł i prosił o uznanie jego map. Powstał też w Dreamlandzie KIK pod moim kierownictwem, który po prostu rysował mapy na podstawie własnych obserwacji i analiz, i nie prosił nikogo o ich uznawanie. W końcu moje prace same się obroniły mimo pewnych kontrowersji (Sambanafryka to Nordata? Baridas znakowany takim czy innym kolorem? itp.). Z walką z kloningiem może być podobnie, jeśli do sprawy będzie się podchodzić obiektywnie, a nie na zasadzie, że Hasseland nie lubi się z Dreamlandem lub Sarmacją (niektórzy powiedzą, że Dreamland też się może nie lubić z Sarmacją, ale jednak są rzeczy ważniejsze niż sympatie) i tylko dlatego nie walczy z kloningiem. Obiektywizm pomimo krytyki i niechęci pewnej grupy krajów jest niezbędny. Za mało sami się oceniamy, a "konwencja" do walki z kloningiem może przybrać również wymiar oceniający wszystkie państwa pod tym względem. W końcu dojdzie może do sytuacji, że te zaczną ze sobą konkurować przez przejrzystość i uczciwość, bo inaczej stracą w ocenach całej społeczności międzynarodowej.

(-) Daniel książę von Witt

7
Plac Zielony / Odp: Wieści z zagranicy
« dnia: Śr, 20 Lip 2016, 12:54:06 »
Karanie za kloning - interesujący pomysł. Bez szans na realizację w szerszej skali.
Ciekawe, że to akurat WKM neguje tę ideę :) Poza tym podział na państwa negujące kloning/walczące z kloningiem i państwa obojętne pokaże, które kraje trzymają się standardów, a które tylko podkreślają, że podkreślają, że podkreślają, że się ich trzymają :P

(-) Daniel książę von Witt

8
Dyskusja ogólna i powitania / Odp: Zagrożenie zewnętrzne
« dnia: Śr, 06 Lip 2016, 20:14:01 »
Królestwo Elderlandu nie podsyca żadnych wniosków innych państw. Radzę zapoznać się po prostu z Kartą Państw Orientyki i wysnuć sobie wnioski z tego, na co mi jako przedstawicielowi Organizatora, ona pozwala a na co nie.

(-) Daniel von Witt
Majordom Koronny Elderlandu

9
Pałac i Dwór Królewski / Odp: Zaproszenie na Kongres Orientyki
« dnia: Śr, 06 Lip 2016, 11:02:03 »
Delegacja Pustkowi Winków podniosła temat wyspy Vienbien. Zapraszam delegację Królestwa Hasselandu do odpowiedzi na zarzuty postawione przez Winków.

(-) Daniel von Witt
Majordom Koronny Elderlandu

10
Pałac i Dwór Królewski / Zaproszenie na Kongres Orientyki
« dnia: So, 02 Lip 2016, 12:04:41 »

Królestwo Elderlandu

W imieniu Jego Królewskiej Mości
EDWARDA
Króla Elderlandu


mam zaszczyt zaprosić

Jego Królewską Mość
EDDARDA NOQTERNA
Króla Hasselandu
wraz z delegacją

na Kongres Orientyki
który odbędzie się w Hanssii - stolicy Królestwa Elderlandu
w dniach 5-17 lipca br. na forum dyskusyjnym Królestwa Elderlandu. Delegacje mogą meldować się w stosownym wątku już od 3 lipca br.

(-) Daniel książę von Witt
Majordom Koronny Elderlandu

11
Kto jest za "integracją" brukselsko-berlińską trzyma z Niemcami. Kto jest przeciw wychodzi z Unii. Niemcy zacierają ręce, bo wyjście Wielkiej Brytanii wzmacnia ich pozycję, a Bruksela na brexit odpowie wzmocnieniem przyczyn tego brexitu uważając je za lekarstwo UE. Pozycja Polski w UE osłabi się, więc alternatywa dla Unii już powinna być przygotowywana.

(-) Daniel von Witt

12
Pałac Michajłowski / Odp: Koronacja Cara Iwana
« dnia: Śr, 25 Maj 2016, 09:14:42 »
Cytuj
   
Królestwo Dreamlandu  |  Królestwo Elderlandu

Wasza Carska Mość

W imieniu Jego Królewskiej Mości Edwarda II Króla Dreamlandu i Elderlandu, Obu Królestw Wspólnoty Korony Ebruzów i Ich Narodów pragnę złożyć Waszej Carskiej Mości serdeczne gratulacje z okazji koronacji. Niech Wasze rządy odznaczają się najznamienitszymi dziełami, jakie dla przyszłych pokoleń Brodryjczyków stworzycie i zachowanie, rządząc mądrze i roztropnie. Carstwo Brodryjskie jest w dobrych rękach, a Wasi poddani będą mogli być z niego jeszcze bardziej dumni. Życzę wytrwałości w dążeniu do celów Waszej Carskiej Mości oraz powodzenia w ich realizacji. Niech żyje Car Iwan. Niech żyje Brodria.

Wszystkiego najlepszego!

Z wyrazami estymy,

(-) Daniel książę von Witt
Premier Rządu Królestwa Dremlandu
Majordom Koronny Elderlandu

13
Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy / Odp: Czy UE wytrzyma?
« dnia: Śr, 13 Kwi 2016, 16:42:28 »
Pytam z ogromnej ciekawości...

Cytuj
nigdy IQ w Erytreii nie będzie wyższe od tego w Europie.
Dlaczego? Bo Erytrejczycy są od nas z założenia głupsi - czy mają system szkolny słabszy?
A jakim cudem sytuacja w Erytrei ma się nagle odwrócić i staną się inteligentniejsi niż Europejczycy?

Człowiek wywodzi się z Afryki, po czym rozprzestrzenił się na wszystkie inne kontynenty. Dlaczego więc czarna Afryka nigdy nie stworzyła żadnej cywilizacji tak znaczącej jak inne w Europie, Bliskim Wschodzie, Dalekim Wschodzie itd.? Przecież mieli więcej czasu. Dlaczego warunki na wybrzeżu Morza Czerwonego, bliskiego przecież Morzu Śródziemnemu nie pozwoliły tamtejszym mieszkańcom na wybicie się wśród narodów świata na wyższe miejsce choćby w inteligencji? Dlaczego liczba noblistów z Afryki jest ponad 30 razy mniejsza niż liczba noblistów z Europy Zachodniej? Czemu Włosi kolonizowali Erytreę a nie Erytrea Włochy (teraz dopiero to robi :P )?

Warunki naturalne. To całe wytłumaczenie.

(-) Daniel von Witt

14
Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy / Odp: Czy UE wytrzyma?
« dnia: Śr, 13 Kwi 2016, 13:50:27 »
Zgoda, że ucieczka do Europy wymaga dużych środków - i imigranci te środki mają. Jasnym jest, że bogatsza klasa średnia będzie uciekać, bo jest bardziej mobilna od biedaków. Często będzie zresztą tak, że cała rodzina składa się na wyjazd jednej osoby - która później z Europy ma ściągnąć ich do siebie. Nie wiem w czym jest tu zaskoczenie i szok Towarzysza Doktora.
Więc ci, co chcą przyjmować tę "klasę średnią" są okrutnymi sadystami. Pomaga się tym bogatszym a nie biedniejszym.
A nie, już wiem. Bełkot o IQ wskazuje tylko na głębokie rasistowskie uprzedzenia i kompleksy. Towarzyszu, spokojnie. Jeżeli już nawet jakiś imigrant ukradnie Towarzyszowi pracę czy na przykład partnerkę to tylko dlatego że Towarzysz spierdoksem.
Średnie IQ w Niemczech jest wyższe od średniego IQ w Syrii, a to wyższe od średniego IQ w Erytreii. Różne dane na ten temat są w sieci. I niestety, nigdy IQ w Erytreii nie będzie wyższe od tego w Europie. Nie ma na to żadnych fizycznych możliwości, chyba, że Erytrejczycy podbiją Niemcy.
Cytuj
A świat śródziemnomorski? Przecież do czasu powstania i zeżarcia go przez islam był centrum cywilizacji. Przyszli muzułmanie i zrobili sobie wieczną epokę kamienia łupanego, niszcząc na dodatek to co tam zostało po Grekach, Rzymianach, Bizantyjczykach, chrześcijanach. Jaki syf mieli za Saladyna taki mają za Erdogana. Bo traktują swoją religię poważnie (niestety dla nich samych). I dobrze, że istnieje Morze Śródziemne, bo inaczej już dawno by nam łby pourywali i na terenie Niemiec byłby jakiś tam kalifat czy cokolwiek innego. Amerykanie by się wtedy cieszyli z faktu istnienia Atlantyku, którego kajakiem to tylko Polak przepłynie po parę razy, ale nie taki Muhamed czy inny Husain :P
Gdyby to był ktoś inny, to bym podejrzewał o celowy trolling, ale Towarzysz Doktor już mnie przekonał do swojego statusu szura, więc jestem w stanie uwierzyć, że to tak na serio. Nie mam uwag, muszę przyznać, że jest Doktor stuprocentowym dziedzicem kultury europejskiej średniowiecza epoki krucjat, ze szczaniem na konia na którym się jeździ, kąpielami raz w roku i obkładaniem czyraków krowim łajnem łącznie.
Odezwał się rasowy troll :)

(-) Daniel von Witt

15
Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy / Odp: Czy UE wytrzyma?
« dnia: Śr, 13 Kwi 2016, 12:21:38 »
Cytuj
Ilu migrantów powinna przyjąć Europa, aby problemy w Afryce i Azji zostały rozwiązane lub chociaż zmniejszone
Klasyczny strawman, doktorze Witt. Przyjmowanie migrantów/uchodźców nie jest rozwiązywanie problemów Afryki i Azji. To jest radzenie sobie z konsekwencjami tego problemu - rzesz ludzi w opłakanych warunkach, uciekających ze splądrowanych bądź spauperyzowanych regionów w kierunku regionów stabilnych i bogatszych, stojących u wrót Europy.
Przyjęcie migrantów powoduje również chaos tam, gdzie się ich przyjmuje. Ci zaś co migrują przez całe kontynenty (z Somalii, Erytreii, Bangladeszu, posiadając KUPIONE za grubą kasę dokumenty syryjskie) nie są jakimiś biedakami w opłakanym stanie, bo tacy są NIEMOBILNI, no chyba że Merkelowa za friko podstawia im samoloty Lufthansy w krajach rodzimych, no ale jeszcze taki problem, lądowanie na pustyni czy w buszu jest niemożliwe takim pojazdem. Większość migrantów to jakimś cudem bogacze (tak na europejskie warunki często jak i na warunki Trzeciego Świata) idący po darmowe środki do życia w lepszym miejscu do życia (które nawiasem mówiąc po przybyciu demolują częstokroć - dziwnym trafem nie? Uciekają przed demolką, żeby demolować Europę, bo tu ich nikt nie chce lać jak w ich macierzystych krajach). Mają pieniądze na wyprawy (skąd? Wypłacili z bankomatu w Aleppo?), na opłacenie przemytników, z którymi nikt nie walczy, a przemyt jest zorganizowany tak dobrze, że niejeden kartel narkotykowy porzuciłby swój biznes na rzecz tego. Dostają pontony, instrukcje, foldery, wszelką pomoc itd., itd. bo gdzieżby tam niewykształcony koleś z sawanny w Etiopii wiedział jak dotrzeć do Niemiec i co to są te Niemcy? IQ w państwach Europy jest o wiele punktów wyższe od IQ w państwach Afryki i świata muzułmańskiego, a i tak w europejskich społeczeństwach żyją całe masy idiotów, to skąd nagle ci przybysze znają się na demokracji, wolności, tolerancji, jednocześnie plując swym gospodarzom w twarz?
Pisałem już o tym wyżej, ale rozwinę: bardzo bym się ucieszył, gdyby państwa Europy i generalnie "świata zachodniego" diametralnie zmieniły swoją politykę względem globalnego Południa i podjęły działania w celu faktycznego wyeliminowania źródeł tej migracji. Ale: 1) szanse na to są nikłe bądź zgoła żadne, bo kapitalizm jest hardą, nażartą bestią, której nie w głowie są takie rzeczy jak moralność czy sprawiedliwość; 2) rzeczywistość jest taka, że odwrócenie pewnych procesów zdaje się być niemal niemożliwe w obecnych warunkach, a na pewno, nawet przy szczerych intencjach i ciągłym wysiłku bez kłód rzucanych pod nogi przez beneficjentów tych procesów zajęłoby to dekady, jak nie stulecia; 3) nawet najszybsze i najgwałtowniejsze działania na rzecz naprawy stanu rzeczy nie zmienią faktów: Ci ludzie są u naszych granic bądź zmierzają w ich kierunku. Nie ma takiej siły, żeby powiedzieć im: "Wracajcie do siebie, a my spróbujemy wam pomóc tam". Bo "tam" w chwili obecnej jest albo wojna, albo warunki niewyobrażalne dla typowego Europejczyka dla codziennego życia.

Oczywiście, można, jak różnego typu spierdoksy, żyć w świecie bez poczucia globalnej odpowiedzialności. Można żyć mówiąc: nie mój problem, nie moja wojna, nie moje globalne ocieplenie, nie mój głód, nie mój wyzysk, nie moja eksploatacja zasobów naturalnych, nie mój kolonializm i nie moja globalizacja. I to też poniekąd jest warunkowane warunkami w jakich się znaleźliśmy. Ale fakt, że byt określa świadomość nie oznacza braku wolnej woli. Tak więc pozostawanie w takim stanie jest mniej lub bardziej świadomym wyborem "drogi spierdoksa", którą tyle osób tutaj z powodzeniem uprawia.
Osoby wierzące niech modlą się do Boga, żeby zalał całą Ziemię wodą, bo wtedy tylko wszyscy ludzie będą mieć jednakowe warunki geograficzne i klimatyczne do życia. Ale czekaj... tylko że Słońce, miejsce i ruch Ziemi w układzie sprawia, że woda na równiku będzie cieplejsza, a na biegunach zamarznięta. I znowu powstanie niesprawiedliwość. To może przenieśmy się wszyscy na Księżyc? No ale tam znowu jedni będą żyć w kraterach a inni na pustyniach :/ Dalej niesprawiedliwość.

I w tym tkwi "problem", że czarna Afryka zawsze była biedna i nigdy tam z niej nic nie wyszło, poza ebolą czy kościami słoniowymi. Było tak 5000 lat temu i jest tak dziś. Taka geografia i taki klimat. Nic nie można na to poradzić w tym sensie, żeby Afryka była tak rozwinięta jak Europa. A świat śródziemnomorski? Przecież do czasu powstania i zeżarcia go przez islam był centrum cywilizacji. Przyszli muzułmanie i zrobili sobie wieczną epokę kamienia łupanego, niszcząc na dodatek to co tam zostało po Grekach, Rzymianach, Bizantyjczykach, chrześcijanach. Jaki syf mieli za Saladyna taki mają za Erdogana. Bo traktują swoją religię poważnie (niestety dla nich samych). I dobrze, że istnieje Morze Śródziemne, bo inaczej już dawno by nam łby pourywali i na terenie Niemiec byłby jakiś tam kalifat czy cokolwiek innego. Amerykanie by się wtedy cieszyli z faktu istnienia Atlantyku, którego kajakiem to tylko Polak przepłynie po parę razy, ale nie taki Muhamed czy inny Husain :P

Całkowicie inną sprawą jest zaś to, po co państwa Zachodu mieszają w bigosie u muzułmanów i na siłę chcą tym bigosem karmić też swoich obywateli. Chora ideologia, zaślepienie a może i chęć zniszczenia Europy jaką się znało z historii. Jeśli chcemy mieć epokę kamienia łupanego, to przyjmijmy ich ile wlezie.

(-) Daniel von Witt

16
Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy / Odp: Czy UE wytrzyma?
« dnia: Śr, 13 Kwi 2016, 00:24:40 »


Ilu migrantów powinna przyjąć Europa, aby problemy w Afryce i Azji zostały rozwiązane lub chociaż zmniejszone? :)

(-) Daniel von Witt

17
Panie Fredericku, niektórzy po prostu nie uwierzą już drugiej stronie, że mogło być i zapewne było inaczej, niż głosi wersja oficjalna. To jest to, o czym powiedział JKW Piotr Paweł I. Szkoda, że ludzie jednak nie rozumieją, że taki tupolew poleciał do Smoleńska łamać prawa fizyki. Miał ok. 40 metrów rozpiętości skrzydeł, więc na wysokości kilku metrów zrobił beczkę, aby spaść podwoziem do góry, że zahaczając o brzózkę na nie wiadomo jakiej wysokości, bo drzewa wycięto, rozpieprzył się na dziesiątki tysięcy kawałków, jakby w tej pancernej brzozie były bomby. Inne samoloty kosiły całe lasy, a takie dwa w 2001 roku skosiły dwa żelbetonowe wieżowce w Nowym Jorku. W Smoleńsku zaś jakiś patyk wystający z ziemi spowodował, że samolot znalazł się w tysiącach kawałków, a ciała w stanie jak po zamachu terrorystycznym w Brukseli. Potem przyszły na miejsce katastrofy ruskie osiłki z łomami i koparkami, żeby zniszczyć dowody i rozjeździć gąsienicami resztki ciał w błocku, bo to przecież rutynowe procedury. Powód katastrofy był znany po 2 minutach, więc wrak należało zniszczyć, a coś tam pozbierać i rzucić pod plandekę. Po co też było robić jakieś sekcje zwłok. Rosjanie znali się na wsypywaniu wszystkich trupów do jednego grobu w Katyniu to tu zgarnęli łopatą po trochu do każdej trumny i wysłali do Polski pod zakazem otwierania trumien. Wszystko było tak jasne, że każdego dnia niemalże wychodziły kłamstwa, przekręty, manipulacje i inne cyrki, które włosy jeżyły na głowie logicznie myślącym ludziom, a co dopiero rodzinom ofiar, z których bliskich zrobiono sobie szambo i pośmiewisko, jak taki wandejski choćby lewak tu przed paroma godzinami.

Bo to wszystko było zwykłym wypadkiem, dlatego wyjaśnienie tego okazało się tak trudne i należało zrobić wszystko, aby utrudnić potwierdzenie tej tezy :)

(-) Daniel von Witt

18
Dopóki stoisz na ziemi bialeńskiej, dopóty inny zwrot niż per Ty będzie jedynie wyrazem dobrej woli rozmówcy do respektowania zwyczajów miejsca, z którego się wywodzisz.
Pan jest poważny? Sądziłem, że należyte zwracanie się do siebie jest wynikiem kultury i wychowania rozmówcy, a nie tego, w którym państwie prowadzę z nim rozmowę. W Bialenii mam zwracać się do osoby bezpośrednio, a w innym do tej samej osoby mam "panować", bo takie są odgórne zalecenia? :D Ciekawi mnie co na to jakikolwiek Wandejczyk, który przychodząc do jakiegokolwiek kraju, "wypierdala" na powitanie, choćby w tym kraju (jak w mym ojczystym) było to karalne.
A mnie tam ten obrazek nie szkodzi, może poza "Polakuf". Ładnie ironizuje całą masę argumentacji.
No tak... gdyby dało radę, to już ten błąd ortograficzny gestapo by poprawiało. Ortografia najważniejsza :)

(-) Daniel von Witt

19
Nawet jeśli, to ciesze się immununiu ambarasowskim, tak więc cichaj. Ja tu tylko słucham kabaretu, bądź grzecznym Pelem Nanderem i nie przełamuj czwartej ściany. Powiedz lepiej, dlaczego Rosjanie mieli motyw aby zamordować Kaczyńskiego, to mój ulubiony skecz.
Czyli chojrak z Pana i tyle :) Dowodzi to m.in. tego, że immunitety i przywileje powinny być zniesione, bo budzą w lewakach najohydniejsze instynkty, których bez nich by się nie obudziły aż tak bardzo :) Nie przeszliśmy również na "Ty". Zaś co do Rosjan - oni łatwo znajdują motywy, żeby zabijać innych ludzi. Popisali się nie raz, zwłaszcza w okolicach Smoleńska.
W zasadzie tak:

Jeżeli na drodze, która jest w fatalnym stanie i ma ograniczenie prędkości do 40 km/h - zdecydujesz się jechać 90 czy 100 km/h i się zabijesz, to jest to Twoja wyłączna wina. Co innego gdyby to nagła przeszkoda, uszkodzenie drogi itd. - była zaskoczeniem, np. na odcinku gdzie dopuszcza się jazdę z prędkością tych 90-100 km/h.

Stan tego lotniska, jego minimum (dopuszczenie do wykorzystania przy odpowiedniej widzialności) oraz wyposażenie (marne) było znane i nie stanowiło tajemnicy, ani zaskoczenia dla nikogo (to wszystko można łatwo sprawdzić i należy to zrobić przed lotem). Katastrofy nie spowodowało nagłe i nieprzewidziane zjawisko - warunki czyli znikoma widoczność (poniżej minimów lotniska, samolotu i pilota) zostały załodze prawidłowo przedstawione przez wieżę wraz z informacją o braku warunków do lądowania i propozycją odejścia na lotnisko zapasowe. To była błędna decyzja załogi... nic więcej, bo była poinformowana o warunkach, a minima znać musiała.

Chcesz "samochodowej" analogii? To OK jak na odcinku robót drogowych postawią widoczne ostrzeżenie o utrudnieniach i ograniczenie do 30 km/h (oraz proponowany objazd) - a Ty zdecydujesz się "grzać" setka i wpakujesz się na stojący walec drogowy to kto będzie winny? Walec, drogowcy czy może Ty jako ten "nieszczęsny kierowca"?

Nie wiem dlaczego w tej kwestii tak usilnie usiłuje się "rozmydlać winę" - skoro jest ona jasna, leży po stronie załogi, która całkowicie świadomie złamała zasady bezpieczeństwa lotów.
Uznanie, że piloci byli winni, kiedy nie mogliśmy zbadać żadnego dowodu: samolotu, czarnych skrzynek, miejsca katastrofy, ciał ofiar, procesów decyzyjnych w Polsce (co teraz w większym stopniu może ujrzeć światło dzienne) poprzedzających lot z 10 kwietnia, jest nieuzasadnionym nadużyciem. Ja nie mam zaufania do polskich władz, a co dopiero do rosyjskich. I jedni i drudzy kłamali w tej sprawie i manipulowali dowodami. Miejsce zdarzenia jest w Rosji, więc tyle, ile łaskawie od Rosjan dostaniemy, to na tym możemy sobie pisać raporty. A jeszcze w 2010 roku, kiedy żaden raport (jaki by on nie był) nie powstał, winę już zwalano na pilotów. W przypadku innych wypadków, wybuchów samolotów w powietrzu, zestrzeleń, choćby w ostatnim czasie, nie robiono takiej tajemnicy, jak z, oficjalnie, wypadku w Smoleńsku. Dlaczego wszyscy (nie tylko Polacy i Rosjanie, ale na pewno i Amerykanie) ukrywają fakty i nie chcieli ich wyłożyć na stół, skoro to był tak oczywisty wypadek z powodu błędów pilotów. Ktoś zna odpowiedź, dlaczego wszyscy kłamią lub milczą skoro to takie ponoć oczywiste?

(-) Daniel von Witt

20
Przyczyną bardzo wielu wypadków drogowych w Polsce jest stan dróg. Ktoś je takie a nie inne zaprojektował, zbudował, doprowadził do fatalnego stanu itd. itd. Kierowca, który (niezależnie czy przeceni swoje umiejętności czy nie, czy dokona dobrej oceny sytuacji czy nie) zginie na takiej drodze jest ostatnim punktem w systemie ruchu drogowego - gdyby tamtędy nie jechał, nie tak frywolnie itd. to by nie zginął prawda? :)

(-) Daniel von Witt

21
/sub

Uprzyjemnię sobie lekturę popijając soczek.

 [ Załącznik nie istnieje ]
Trolling nie jest w Bialenii przypadkiem karany? :) Zanik w wersji lewackiej do kwadratu.
Tak podjęli - tylko przypominam, że wtedy była to oficjalna wizyta i jako taka miała odpowiednie przygotowanie - to jednak się różni od wydania zgody na użycie lotniska podczas wizyty nieoficjalnej. Co jednak najważniejsze tamto lądowanie odbywało się w odpowiednich dla tego lotniska i użytych samolotów warunkach atmosferycznych - i nie było dokonywane wbrew zasadom bezpieczeństwa lotów.
Więcej oficjeli było na wizycie nieoficjalnej. Czy tak można traktować jakąkolwiek i gdziekolwiek wizytę pierwszej osoby w państwie?
A czy te środki nie były tam czasowo rozlokowane ze względu na lądowanie w tym "kurniku" własnego przywódcy (de facto), który nawiasem mówiąc był wtedy premierem, a nie prezydentem (dlatego w oficjalnej wizycie uczestniczył właśnie Premier RP)? Niby dlaczego mieli na takim lotnisku bez znaczenia i w sumie bez przeznaczenia utrzymywać dodatkowe środki? Tylko dlatego, że wydali zgodę na lądowanie nieoficjalnej (w Rosji) delegacji polskiej i za każdym razem gdyby chcieli tam lecieć mieli sobie robić na tym lotnisku "cyrk"? A po co? Wydali zgodę na wykorzystanie lotniska (o którego statusie, wyposażeniu i warunkach wszyscy wiedzieli - nikt tego nie zatajał przed nikim, te informacje były powszechnie dostępne i dla każdego), w chwili podejścia informowali, że warunków na nim nie ma, proponowali zapasowe... no ale na pokładzie tego Tupolewa podjęto taką, a nie inna decyzję... skutek wiadomy.

Kto się z tego cieszył, kto się smucił - to bez znaczenia... Katastrofa nastąpiła bo załoga złamała zasady bezpieczeństwa lotów, do tego jak się okazało była nieodpowiednio wyszkolona, bez ważnych uprawnień i popełniła parę błędów. Po co szukać dziury w całym? Kombinować, jak tutaj (oj to lubimy) zwalić winę na innych (jakie to u nas typowe), a jak na Rosjan to już w ogóle szczególnie "atrakcyjne". Postąpili wbrew zasadom bezpiecznego latania i się to dla nich źle skończyło... samo życie i niestety nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek w lotnictwie.
A cała otoczka i przygotowanie wizyty 10 kwietnia nie miała żadnego znaczenia na przebieg zdarzeń tego dnia? Czy temu winni byli piloci? Dlaczego przyczyną wypadku ma być tylko ostatni punkt z całego ciągu zdarzeń, jakie bezpośrednio lub pośrednio doprowadziły do tego zdarzenia?

(-) Daniel von Witt

22
Jaka wina Rosjan? Uparcie chce się zwalić własne błędy na stronę Rosyjską... Bzdura to jest i tyle - kontroler od początku stwierdził, że warunków do lądowania nie ma i usiłował skierować (całkowicie właściwie) ten samolot na lotnisko zapasowe. To dowódca załogi podjął próbę podejścia, wbrew zaleceniom kontrolera. Kontroler miał urządzenia jakie miał i robił co umiał... A że pracował na starym sprzęcie, a i najwyższych lotów to on nie był to fakt. Tyle, że to stronie polskiej zachciało się wybrać lotnisko, w zasadzie nieczynne (pozostałość po wcześniej zlikwidowanym pułku transportowym), wykorzystywane doraźnie i zasadniczo w warunkach lotów VFR - wszyscy wiedzieli, że to "kurnik III kategorii" i o statusie niższym "niż buda psa wartowniczego". To nie było żadna tajemnicą - w zasadzie kurtuazyjnie pozwalali Polakom tam czasem lądować, by nie zadrażniać sprawy tego całego, tak modnego propagandowo "Katynia". Jak się uparcie ląduje w takim "kurniku" to się nikt nie spodziewa urządzeń i kontrolerów z kwalifikacjami jak nie przymierzając na LAX, JFK czy innym Heatrow. Wszyscy wiedzieli gdzie lecą i jak to tam wygląda oraz czego się można spodziewać.
W odstępie kilku dni od Prezydenta Polski w "kurniku" lądował też Prezydent Rosji i Premier Polski. Czy Rosjanie wówczas nie podjęli dodatkowych środków, aby uczynić z "kurnika" możliwie "superkurnik", aby głowie państwa zapewnić największe bezpieczeństwo przybycia? Czy Prezydent Polski był głową państwa, któremu należało zapewnić (czytaj: przetrzymać kilka dni środki tworzące "superkurnik") podobne warunki? Czy Prezydent Polski należał do kumpli Prezydenta Rosji? Czy Polska wtedy jak i dziś nie jest oficjalnie w wrogim obozie wobec Rosji? Czy śmietanka wojskowa na pokładzie samolotu wrogiego państwa nikogo nie kusiła chociażby zaniechaniami pewnych działań? Czy "Smoleńsk" nie ucieszył decydentów rosyjskich? Itd.

(-) Daniel von Witt

23
Początkowa teza: to wypadek, a jego sprawcy nie żyją, bo go spowodowali (piloci). Podczas badania przyczyn tego wypadku bez kluczowych dowodów wszyscy kłamali (politycy ekipy rządzącej, instytucje im podległe, media itd.). Pytanie: dlaczego kłamali, skoro to był wypadek, za który podobno nikt poza pilotami (i ewentualnie innymi osobami na pokładzie) nie odpowiada?

(-) Daniel von Witt

24
Patriotycznie: Elderland. :)

(-) Daniel von Witt

25
Plac Zielony / Odp: Wieści z zagranicy
« dnia: Cz, 31 Mar 2016, 10:00:44 »
I to chyba nawet bardzo dobrze :)

(-) Daniel von Witt

Strony: [1] 2 3 ... 5