Wizyta Prezydenta Republiki Bialeńskiej w Królestwie Hasselandu – Dzień I – Republika Bialeńska Przeskocz do treści

Wizyta Prezydenta Republiki Bialeńskiej w Królestwie Hasselandu – Dzień I

Wizyta Prezydenta Republiki Bialeńskiej - dzień I

Pod Pałacem Królewskim w Angemont ustawiono długi czerwony dywan prowadzący do bram pałacu. Przy nim ustawieni byli liczni gwardziści królewscy, którzy pilnowali bezpieczeństwa. Za nimi stał tłum ludzi z całej stolicy i okolic. Wszyscy przybyli po to, by zobaczyć spotkanie Prezydenta z Królem. Na schodach prowadzących do Pałacu oczekiwał Eddard Noqtern.
W pewnym momencie tłum ludzi ogarnęła cicha wrzawa. Zdało się słyszeć dźwięk silników i liczne alarmy... Czyżby atak bombowy? Nie - to służby bezpieczeństwa pomagają delegacji bialeńskiej i komitetowi powitalnemu z Hasselandu przedostać się pod Pałac. Kiedy kolumna samochodów podjechała i wysiadła z niej chmara ochroniarzy, Eddard powolnym krokiem skierował się na dół. Ochroniarze otworzyli drzwi z aut i zaczęli z niej wychodzić wysocy dostojnicy państwowi. W skał komitetu Powitalnego weszli Lord Protektor Piotr de Zaym, Lord Szambelan Heinrich Hewret Wettin oraz Lady Steward Irmina de Vellior y Thorn. W końcu z samochodu znajdującego się na samym środku wyszedł starszy, bardzo elegancko ubrany mężczyzna. Król skierował się wprost do niego. Od razu mocno uścisnął mu rękę, powiedział coś do niego i po kilku krokach ustawili się do zdjęć. Po krótkiej sesji Panowie skierowali się na mały podest przed schodami, pomachali do tłumu i podeszli do mikrofonu.


Pierwszy odezwał się Król Eddard Noqtern:

Szanowny Panie Pezydencie,
Drodzy Przyjaciele z Republiki Bialeńskiej,

Jest mi niezmiernie miło móc powitać Was - naszych głównych sojuszników i najbliższych przyjaciół - Bialeńczyków w Królestwie Hasselandu. Cieszę się, że sam Ekscelencja Prezydent postanowił zjawić się na aż czterodniowym tournée po naszym niewielkim państwie. Wiemy jak wiele obowiązków ma głowa tak dużego państwa, tym bardziej doceniam fakt pańskiej i bialeńskiej delegacji wizyty.

Znajdujemy się właśnie w królewskim mieście stołecznym Angemont. To miasto pamięta wielu królów, nie tylko Hasselandu, ale też Razuri i licznych Madurajów. Wierzę, że jak długo, jak ta starożytna budowla stoi na Razuri, tak długo nasza przyjaźń pomiędzy naszymi narodami będzie trwać i kwitnąć.

Zanim przejdziemy do Pałacu, aby odbyć rozmowę za zamkniętymi drzwiami, proszę Ekscelencję o zabranie głosu i powiedzenie paru słów.


Książę Prezydent, zaraz po przywitaniu się z Jego Królewskim Majestatem oraz sesji zdjęciowej, przemówił do zebranego tłumu.

Wasza Królewska Mość!
Lordzie Protektorze!
Lordzie Szambelanie!
Lady Steward!
Drodzy mieszkańcy Królestwa!

Miło być znów w Hasselandzie. Lordzie Protektorze, dziękuję za wyborny chleb z solą, zaś Lady Steward muszę podziękować za wyjątkowo piękne kwiaty. W szczególności jednak muszę podziękować Waszej Królewskiej Mości za przyjęcie Naszej Książęcej Mości w mury Pałacu i organizację tej pięknej wizyty. Ostatni raz tak miło mnie przywitano, gdy, jako brodryjski komisarz ds. dyplomacji przybyłem do Angemont, by nawiązać współpracę pomiędzy Federacją Brodryjską a Królestwem. To jak się zdaje, wyjątkowo symboliczne porównanie, doskonale obrazuje sytuację, w jakiej obecnie się znajdujemy. Ot! Przecież ta sama Federacja, której przedstawiciel kilkanaście miesięcy temu przybył do Hasselandu, dziś jest Carstwem Brodryjskim. A Hasseland, podobnie, jak wzmiankowana Brodria, stały się najważniejszymi partnerami Republiki Bialeńskiej - państwami stowarzyszeniowymi. Może to swoista ironia losu? Ale z pewnością wywołuje uśmiech, zadowolenia naturellement, na moich, książęco-prezydenckich ustach.

Miło, że Wasza Królewska Mość wspomniał o czasie, jestem pewien, że każdy, z gospodarzy Pałacu Prezydenckiego, podobnie, jak ja, zawsze znajdzie go dla Królestwa Hassleandu. Tym bardziej, że właśnie dziś, słysząc tak wiele egzotycznych słów, spoglądając na cuda tutejszej architektury, zdałem sobie sprawę, jak mało wiem o Hasselandczykach czy Razuryjczykach. Cóż mogę powiedzieć, chyba tylko tyle, że nie mogę się doczekać, by zobaczyć Pałac Królewski od środka, zamienić z jego gospodarzem kilka słów i obejrzeć tutejszą starówkę. Niech Bóg błogosławi Królestwo Hasselandu!


Panie Prezydencie,

Na zakończenie pańskiego pobytu w stolicy pragnę dodać, że doskonale pamiętam ten dzień, kiedy przybył do nas Pan jako dyplomata brodryjski. Muszę przyznać, że już wtedy zrobił Pan na mnie, wtedy skromnym ministrze spraw zagranicznych duże wrażenie swoimi wypowiedziami i "lekkim piórem". Wiedziałem, że może Pan osiągnąć swojej karierze mikronacyjnej naprawdę wiele. Przepowiednia spełniła się i teraz już jako Król Hasselandu mogę powitać Pana - Prezydenta Republiki Bialeńskiej w Hasselandzie.

Na koniec, proszę nam zdradzi kto wchodzi w skład delegacji bialeńskiej, która z Panem do nas przybyła?


Oh, minister Swarzewski jest taki skromny, że nie przepada za blaskiem flashy. Jak na ministra dyplomacji przystało, woli chować się w cieniu.


http://hasseland.bialenia.org.pl/index.php?topic=5676.msg50774#msg50774